Wzór nowego człowieka

 

Gdy łączymy się z Maryją w rozważaniu tajemnic naszego zbawienia, Ona prowadzi nas do Syna i oddaje nas swojemu Synowi

Bardzo często u wielu ludzi, którzy pogłębiają swoją wiarę, rodzą się pytania o potrzebę i sens oddawania czci Maryi. Polska uchodzi za kraj bardzo maryjny, licznie gromadzimy się w październiku na różańcu, w Adwencie na roratach; mamy maryjny miesiąc maj, święta maryjne są zawsze uroczyście obchodzone, w każdym praktycznie kościele znajduje się jakiś ołtarz lub przynajmniej obraz Maryi i pewnie długo można by dalsze przejawy szczególnej czci Maryi wyliczać.

Jednak gdy wchodzi się na drogę pogłębiania swojej wiary oraz wiedzy religijnej, szybko przychodzą wątpliwości, czy tak być powinno. Przecież to Jezus jest jedynym Panem i Zbawicielem, przecież to On jest jedynym pośrednikiem między Bogiem a ludźmi, przecież to On mocą swojej ofiary na krzyżu dał nam zbawienie. Pytania dobrze znane, także mi osobiście - gdy przed laty jako dorastający młodzieniec wróciłem ze swojego I stopnia, byłem tak przejęty głoszonym na nim kerygmatem, tak skoncentrowany na Jezusie, że bardzo szybko, całą swoją dotychczasową pobożność maryjną niejako „odstawiłem” w kąt. Pewnie też u niejednego oazowicza, na jakimś etapie wzrastania, podobne wątpliwości mogły się pojawić.

Czy słusznie? Dziś po latach już dobrze wiem, że nie tędy droga. Nieraz pewnie muszą przyjść kryzysy, wątpliwości czy nawet wprost negacja, jednak po to, aby na nowo, ale już w głębszy sposób, odkryć miejsce i rolę Maryi tak w Kościele, jak i we własnym życiu. Gdy w myśli ks. Blachnickiego dojrzewało sformułowanie Drogowskazów, wykazał się wielką roztropnością, stawiając prawdy maryjne na drugim miejscu, zaraz po Jezusie.

Niepokalana

Kim jest ta, którą nazywamy Niepokalaną? Bez wahania każdy, nawet przeżywający jakieś swoje wątpliwości przyzna, że bezsprzecznie jest matką Jezusa; że to z niej Bóg wziął ludzką naturę, aby stać się człowiekiem. Jednak to nie jest wszystko. Maryja jest tą, którą Bóg sam sobie przed wiekami wybrał. Nie jest jedynie przypadkową osobą, którą Bóg się posłużył i która niejako „przypadkiem” pojawiła się w dziejach zbawienia. Bóg ją sobie od początku wybrał i Ją umiłował. Przecież już na pierwszych kartach Biblii, gdy czytamy dzieje początków stworzenia, pojawia się zapowiedź Niewiasty, której potomstwo zmiażdży głowę węża. I potem przez cały Stary Testament, poprzez kolejne proroctwa, osoby czy wydarzenia będzie wracała ta myśl o Niewieście wybranej przez Boga. Spełnia się ona w Maryi, która była obecna we wszystkich najważniejszych dla naszego zbawienia wydarzeniach - od zwiastowania i narodzenia Jezusa, aż po szczytową godzinę krzyża i potem zesłanie Ducha Świętego. Jest Ona osobą oddaną całkowicie w miłości Chrystusowi. Jest w pełni odkupionym i wyzwolonym człowiekiem. Osoba Maryi, to największe dzieło stworzone przez Boga, a zarazem szczyt miłości stworzenia, które wraca do Boga. Maryja zajmuje więc szczególne miejsce, w tajemnicy Chrystusa i Kościoła.

Jest dla mnie najdoskonalszym wzorem Nowego Człowieka ddanego całkowicie w Duchu Świętym Chrystusowi Jego słowu i dziełu

Maryja Niepokalana była całkowicie oddana Chrystusowi, współdziała z Nim w dziele zbawienia. Ale jej wielkość nie zamyka się jedynie w fizycznej obecność w tajemnicach zbawienia. Maryja była przede wszystkim sama, z głębi swego serca, wiernie oddana Jezusowi i z nim zjednoczona. Ona jako pierwsza została odkupiona, ona jako pierwsza powiedziała swoje wielkie „Tak” Jezusowi, przyjmując Go za swojego Pana i Zbawiciela, na Nią jako pierwszą zstąpił Duch Święty. Na dobrą sprawę to wszystko, o czym mówimy przy I z Drogowskazów, dokonało się najpierw w Maryi. I to właśnie dzięki temu Maryja może być dla nas wzorem Nowego Człowieka, człowieka który walczy i zwycięża. Wzorem tego, co to znaczy, iż Jezus jest moim światłem i życiem; wzorem tego jak przyjąć Jezusa jako swojego Pana, jak oddawać Mu swoje życie. To ona jako pierwsza pokazała, że jest możliwe życie w posłuszeństwie Bogu, że jest możliwe życie głęboką miłością, że człowiek może wypełnić zadania, do których Bóg go wzywa. To wszystko, do czego my dążymy, o co w swoim życiu chrześcijańskim walczymy, to już zrealizowało się w Maryi.

Owo zapatrzenie się we wzór Niepokalanej, nie ma być czymś, co oddala od Boga. Jest rozmyślaniem nad tym, jak człowiek może wchodzić w relację z Bogiem, odkrywaniem tego, jak Bóg działa w człowieku, sposobem na to, by dostrzec, jak ja sam mam nawiązywać więź bliskiej zażyłości i miłości z Trójcą Świętą. Chcąc szukać drogi zjednoczenia z Jezusem, trzeba wyrazić gotowość pójścia za Maryją i naśladowania Jej relacji do Zbawiciela. Owocem tej drogi ma być Nowy Człowiek - dojrzały chrześcijanin, który w swoim życiu, kieruje się miłością, który potrafi tak jak Maryja zawsze, wbrew ludzkiej nadziei, zaufać bez końca Bogu i być posłusznym woli Tego, który go stworzył. Patrząc na Maryję mamy uczyć się od Niej prawdziwej wiary, która daje człowiekowi siłę do prowadzenia takiego życia, które doprowadzi nas do Boga.

Dlatego oddaję się Jej

Życie owymi ideałami staje się możliwe, gdy oddajemy się Maryi. Maryja jest nie tylko wzorem drogi do Boga, ale jako Ta, która pierwsza szła tą drogą. Stąd słowa o oddaniu, o zawierzeniu Maryi samego siebie. Jest ona Matką Kościoła, Matką dla każdego z nas. W najważniejszej godzinie w dziejach świata - w godzinie krzyża, to Ona właśnie, oddana w miłości towarzyszyła Synowi. To z wysokości krzyża Jezus dał Maryję św. Janowi za Matkę, a wraz z nim, całemu Kościołowi. Nie znaczy to jednak, że Maryja jest Matką Kościoła dopiero od owego czasu. Przecież już choćby w Kanie Galilejskiej widać, na czym polega matczyna troska Maryi. To Ona jako pierwsza widzi problem, który staje przed nowożeńcami, to Ona przedstawia całą sprawę Synowi, to Ona przygotowuje służących do tego, aby uczynili wszystko, co im Syn powie. Tak było w Kanie, tak jest dalej i dziś z wysokości Nieba.

Maryja jest matką, która troszczy się o swoje dzieci, ale która zarazem je wychowuje. Bo przecież dobra matka stawia dzieciom wymagania. W tym też świetle warto spojrzeć na nasze oddanie się Maryi. Jest to zapisanie się do Jej szkoły, aby Ona nas wychowywała, uczyła jak żyć w zjednoczeniu z Jezusem. Ona sama przeszła, chciałoby się powiedzieć, ciężką szkołę. Jej życie nie było usłane różami i to nie tylko w kontekście krzyża. Przecież już Zwiastowanie to otarcie się o śmierć, z racji możliwego podejrzenia o niewierność. Przecież Boże Narodzenie to dramat odrzucenia. Przecież lata ukrytego życia Jezusa to pokusa zwątpienia - tyle lat mija, a tu żadna z tych wielkich zapowiedzi mesjańskich jeszcze się nie wypełnia. Ale w efekcie Jej Niepokalane Serce było w pełni gotowe do miłowania; ta zdolność niczym nie była w Niej ograniczona. Dzięki temu potrafiła oddać się całkowicie Jezusowi, a teraz chce do tego samego wychowywać także nasze serca. Bo oddanie się Maryi, to zapisanie się do szkoły serca. Maryja wychowuje do zharmonizowanego człowieczeństwa i głębokiej wiary. Człowiek wychodzi z tej „obróbki” obdarzony sercem, zyskuje takie cechy, jak czystość, subtelność, czułość, delikatność, piękno.

Rozważam z Nią w różańcu tajemnice zbawienia i naśladuję Ją

Warunkiem umożliwiającym takie wychowanie nas przez Maryję jest codzienne trwanie wraz z Maryją na modlitwie. Całe życie Maryi było nieustannym trwaniem w kontemplacji. Ona zachowywała Boże Słowo w swoim sercu i rozważała je; trwała swoim sercem przy Bogu. Dlatego też, po Wniebowstąpieniu, to właśnie Maryja będzie w Wieczerniku ożywiać modlitwę Apostołów i wypraszać im dar Ducha Świętego.

Biorąc do ręki różaniec i wchodząc w tę zażyłość z Maryją, pozwalamy Jej, by towarzyszyła naszej modlitwie tak, jak towarzyszyła modlitwie Apostołów. Zwłaszcza, że Maryja nie koncentruje naszej modlitwy na sobie samej. Ona była cała zwrócona ku Jezusowi i tej właśnie postawy uczy nas w różańcu. Przecież rozważamy w różańcu tajemnice życia Jezusa. Różaniec jest tą modlitwą, w której wraz z Maryją kontemplujemy oblicze Jezusa. Przecież to nawet w każdej zdrowaśce, w samym centrum, stoi święte imię Jezus. Maryja jest obecna jednak bardzo dyskretnie, usuwa się na dalszy plan i uczy nas, jak na Jej wzór oddawać się Jezusowi. To właśnie wtedy, gdy łączymy się z Maryją w rozważaniu tajemnic naszego zbawienia, Ona prowadzi nas do Syna i oddaje nas swojemu Synowi.

Nie przypadkiem w życiu tak wielu świętych możemy obserwować taki głęboki rys maryjny. Dla nich wpatrzenie się we wzór Maryi, oddanie się Jej, naśladowanie wzoru, który zostawiła, było najkrótszą drogą do wzrostu w łasce i do świętości. Warto kroczyć tą drogą, bo jest to najpewniejszy i przez wieki już nie raz sprawdzony szlak, wiodący do Boga.

ks. Bogusław Dygdała
Wieczernik nr 148 - styczeń 2007

Zanim zaczekasz, zaplanuj

Wchodzi do kościoła i jest mocno zdziwiona. Pali się już pierwsza świeca! Jedna z czterech na Adwentowym Wieńcu. Już? Nie może w to uwierzyć, ale to już! Trzeba zacząć czekać. Natychmiast, czekać.

W tym samym kościele. Pierwsze słowa kazania: „Ile takich adwentów przeżyłeś w swoim życiu? 20? 30? 40? Może 50”.  Ta, co nie może uwierzyć, nie słucha dalej. Myśli: nuda. Rozlazłe zdanie nie daje jej jednak spokoju, bo faktycznie: ile? I co się tam w tych adwentach wydarzyło? Co tam zostało wypowiedziane, przeżyte, postanowione? Hm. Nic konkretnego tej od nudy nie przychodzi do głowy. – Źle - myśli kobieta. Naprawdę źle. Żadnego wyjątkowego Adwentu, nic? Zero? Zaraz, zaraz. Jeden taki Adwent, ale to dawno, dawno temu, więcej niż lat 10, matko, może więcej niż 20. Na pewno więcej niż 20! W każdym razie pewien kapłan mocno straszył grzeszących, mówił coś o wynaturzeniach. Niektóre słowa kobieta sprawdzała w słowniku, ale trzeba przyznać – kościół pełen był ludzi. Kapłan miał dar – dar wstrząsania. 

Kobieta też pamięta, to już całkiem niedawno, jak z wielkim brzuchem, w butach trekingowych ubranych do zimowego, eleganckiego płaszcza, ślizgała się po zlodowaciałych chodnikach małego miasteczka, by dotrzeć na roraty. Jednak buty nie pomagały, a strach o brzuch wówczas zamieszkany był tak duży, że resztę czasu czekania kobieta przeczekała w domu. Oczywiście frustrując się na wszystkie strony, że nie może czekać, jak Pan Bóg przykazał. A jak przykazał? No właśnie.

Kazał usiąść? Stanąć? Zatrzymać się? Kazał zwolnić się w Adwencie z pracy, a może chociaż wziąć urlop? Dzieci wywieźć do teściowej? Obiady zamawiać na wynos? Wyłączyć telefon? Telewizor (czy ktoś jeszcze ogląda?!)? Nie czytać gazet, nie przeglądać Internetu, a już na pewno nie zaglądać na to zło, co się zwie portalem społecznościowym. Ubierać się w tym czasie skromnie, może na ten sam kolor? Nie spotykać się z przyjaciółmi, za głośno się nie śmiać? Czekać! 

Można mieć problem z przypomnieniem sobie Adwentu Życia – takiego, co to zwalił duchowo z nóg i kazał upaść na kolana przed żłobem z plastikową figurką Jezusa, ale trudno objąć amnezją wszystkie momenty czekania w życiu. Każdy na coś już z nas czekał. Na rzeczy ważne i te mniej, na ludzi bardzo kochanych i tych mniej, na informacje - takie, które przynosiły nadzieję i ją odbierały. Jednak te czekania znacząco różniły się od naszego, adwentowego. Im zawsze towarzyszyła jakaś niewiadoma, jakiś znak zapytania, a jak nie on, to chociaż jakiś cień wątpliwości.

W Adwencie nie ma takiego ryzyka. Wiemy, na co czekamy. Mamy konkret – urodzi się syn Boga. Tak dzieje się od 2 tysięcy lat. Raczej w tym roku nic nas w tej sprawie nie zaskoczy. Stajnia. Maryja za matkę, za opiekuna Józef. W jednym kościele muł będzie miał pęknięte ucho, w innym owca poprzecieraną farbę na grzbiecie, ale będzie tak samo. Jedyny czynnik zmienny w całej tej historii to my. My w tym czekaniu, my przy tej stajni, potem z opłatkiem w ręce. To nie jest trudne przeżyć Adwent – w końcu wielu z nas przeżyło już takich Adwentów całkiem sporo. To nie będzie trudne dołożyć tegoroczne czekanie do tych z lat minionych, by w konsekwencji wszystkie je, gdzieś tam kiedyś, objąć amnezją.

Co można zrobić inaczej? Mieć plan! Normalnie, zwyczajnie, tak jak na smartfonach, tabletach i innych, zaplanować czas czekania. Nie wiem, czy są takie aplikacje, chociaż moja pewność, że są, jest bardzo duża, ale zawsze można też wziąć kartkę i długopis. Nie zaczynać czekania od czekania, tylko od planu na czekanie.

Kobieta myśli. Może faktycznie, zanim rzuci się na wszystkie rekolekcje adwentowe, które proponuje jej Internet, wybierze jedne i będzie się ich trzymać codziennie o stałej porze? (Może być trudno, bo w Internecie i wilki, i owce, my tu proponujemy raczej owce.) Może zamiast biec co rano na roraty z obawą, że co rano skończy się już trzeciego dnia, zaplanować tak życie, by się jednak na trzecim dniu nie skończyło. Może... A może faktycznie, zamiast niewiadomo który rok z rzędu myśleć o tym, że niejedzenie słodyczy to za małe wyrzeczenie i skończyć na tym, że za małe, faktycznie ich nie jeść? A i zamiast myśleć o codziennej modlitwie, jaka, która, z kim, o której, faktycznie po prostu uklęknąć, dziś.

Jesteśmy dobrzy w planowaniu. Organizują nam szkolenia z zarządzania czasem, projektem, zasobem ludzkim. Na pewno poradzimy sobie z ogarnięciem tematu: Adwent. Brzmi to naprawdę dobrze, jak dobrze skrojone hasło w kampanii marketingowej: Zanim zaczekasz, zaplanuj.  

Ewelina Gładysz
Profeto.pl

Głęboki sens

Ogłoszenia parafialne

NIEDZIELA – 04.12.2016 – II ADWENTU

08:00     Za ++ rodziców Jana i Janinę Augustyniak oraz + Władysława Śnieżek

10:30     Za ++ z rodzin Hajduga i Dżugała. CHRZEST: Michalina Merta

PONIEDZIAŁEK – 05.12.2016 – Dzień powszedni

17:00     RORATY: Za ++ z rodziny Kois

WTOREK – 06.12.2016 – Dzień powszedni

17:00     RORATY: Za + Irenę Jelonek w 4. r. śmierci, + Zdzisława Jelonek, + ojca Eugeniusza Turzańskiego oraz ++ dziadków z obu stron

ŚRODA – 07.12.2016 – Św. Ambrożego, biskupa i doktora Kościoła

17:00     RORATY: Dziękczynno błagalna o potrzebne łaski dla Emilii Katry z okazji 10. rocznicy urodzin

CZWARTEK – 08.12.2016 – Uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP

17:00     Za + męża Leszka Janusa w 2. rocznicę śmierci

PIĄTEK – 02.12.2016 – Dzień powszedni

17:00     RORATY: Za + ojca Andrzeja Kuźma, + Zbigniewa Janik oraz ++ z obu stron. Po Mszy św. spotkanie z kandydatami przygotowującymi się do sakramentu bierzmowania

SOBOTA – 03.12.2016 – Dzień powszedni

08:00     Za ++ rodziców Marię i Stanisława Wójtowicz oraz ++ w rodzinie

NIEDZIELA – 04.12.2016 – III ADWENTU - GAUDETE

08:00     Dziękczynno błagalna o potrzebne łaski dla Magdaleny Studnickiej z okazji 11. rocznicy urodzin

10:30     Za + ojca Józefa Dudę oraz + stryja Władysława Wnęk. ROCZEK: Kalina Turowska

 

  1. Zachęcam do podjęcia duchowego wysiłku przez uczestnictwo w Roratach, które są sprawowane w naszej Parafii od poniedziałku do piątku o godz. 17:00. Serdecznie dziękuję za różne pamiątki, nagrody, które dzieci otrzymują na roratach.

  2. Kandydatów przygotowujących się do sakramentu bierzmowania zapraszam na Roraty w środę i piątek…, lub w inny dzień, jeżeli nie mogą w środę.

  3. W czwartek Uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. W tym dniu nie będzie Mszy św. roratniej.

  4. Do sakramentu pokuty zapraszam od poniedziałku do soboty, 30 minut przed rozpoczęciem Mszy św.

  5. Dzisiaj w naszym kościele Szkoła Podstawowa ze Starego Lasu zorganizowała przedświąteczną sprzedaż ciasta. W imieniu Szkoły, Dzieci i Rady Rodziców dziękuję wszystkim Parafianom za zainteresowanie.

  6. W zakrystii można nabyć Świecę „Wigilijnego Dzieła Pomocy Dzieciom”: mała – 5 zł., duża – 12 zł., oraz opłatki.

  7. Nadal można zamawiać intencje Mszy świętych na rok 2017.

  8. W zakrystii można nabyć Gościa Niedzielnego. Polecam przeczytać artykuł o tym, że wspólne gotowanie i jedzenie zbliża ludzi i rozwiązuje wiele rodzinnych problemów. Polecam również przeczytać o chłopcu, który miał 15 lat, gdy zmarł. Był komputerowym geniuszem i głęboko wierzącym młodzieńcem.

  9. Do sprzątania kościoła zapraszam rodziny: od n-ru 85 – P. Pruchnicki do n-ru 92 – P. Grabowiecki. Dziękuję za posprzątanie świątyni.