Afektywni rodzice

Małżeństwo tworzą dwie osobowości prawne. To jednak nie oddaje całościowej rzeczywistości, jaka tworzy się podczas tego aktu. Przede wszystkim małżeństwo jest spotkaniem mężczyzny i kobiety – dwóch autonomicznych, cielesno-psychiczno-duchowych bytów, które w swojej wolności decydują się na stworzenie uporządkowanej relacji osobowej i społecznej.

Podstawy bycia rodzicem

U naturalnych podstaw bycia rodzicem stoi związek mężczyzny i kobiety. Związek ten w rozumieniu prawa cywilnego rozpoczyna swoje istnienie w momencie złożenia dobrowolnego oświadczenia przed kierownikiem urzędu stanu cywilnego. Małżeństwo sakramentalne ze skutkiem cywilnym zostaje zawarte, gdy mężczyzna i kobieta zawierający związek małżeński podlegający prawu wewnętrznemu Kościoła katolickiego, albo innego związku wyznaniowego, w obecności duchownego oświadczą wolę jednoczesnego zawarcia małżeństwa podlegającego prawu polskiemu, a kierownik urzędu stanu cywilnego następnie sporządzi akt małżeństwa (Dz.U. 1964 nr 9 poz. 59, Ustawa z dn. 25 lutego 1964). Małżeństwo tworzą więc dwie osobowości prawne. To jednak nie oddaje całościowej rzeczywistości, jaka tworzy się podczas tego aktu. Przede wszystkim małżeństwo jest spotkaniem mężczyzny i kobiety – dwóch autonomicznych, cielesno-psychiczno-duchowych bytów, które w swojej wolności decydują się na stworzenie uporządkowanej relacji osobowej i społecznej. To uporządkowanie ukazuje się w miłości małżeńskiej, która „zawiera jakąś całkowitość, w którą wchodzą wszystkie elementy osoby – impulsy ciała i instynktu, siła uczuć i przywiązania, dążenia ducha i woli” (KKK 1643). Jak pisze Żurowski (1987: 73): „Z tego powodu chwila zawiązania się małżeństwa musi być aktem naprawdę dogłębnie ludzkim, nie jakąś zewnętrzną tylko formalnością”. Formalność bowiem kończy się w momencie dokonania aktu, zaś zaangażowanie całego „Ja” otwiera na proces stawania się małżonkiem, ciągłej aktualizacji aktu zawarcia małżeństwa, aż do naturalnego jego końca ? śmierci jednego ze współmałżonków. Przez zaangażowanie całego „Ja” rozumie się zaangażowanie człowieka z jego życiem duchowym, psychicznym i fizycznym (cielesnym). Każdy z tych elementów jest wpisany w naturę człowieka, a przez wejście w związek małżeński wpisany zostaje również w ów związek. W spotkaniu małżonków pojawia się relacja JA?TY tworząca swoiste MY. Ważnym jest jednak zaznaczenie, że ciągle aktualizujące się MY nie niweluje, ani nawet nie przysłania relacji JA?TY. Gdyby małżeństwo opisać jedynie w pojęciu MY wówczas zatraca się pojęcia JA oraz TY zanika więc obraz osób tworzących małżeństwo, pojawia się związek destrukcyjnie odziaływujący na JA oraz TY, a w konsekwencji dokonuje się powolny proces ranienia oraz rozkładu małżeństwa. Nieraniąca relacją małżeńską będzie więc relacja opisana jako JA-TY-MY, gdzie przy zachowaniu indywidualności osobowej tworzona zostaje nowa jakość MY. Małżeństwo nie jest więc sumą bytów, ale jest przymierzem, do zawarcia i trwania którego potrzebne są osoby z wyraźnie nakreśloną osobowością: mężczyzna i kobieta tworzący wspólnotę całego życia, która skierowana jest ze swej natury na dobro małżonków, a więc na dobro JA-małżonka i TY-małżonkę, jak również na zrodzenie potomstwa (por. KKK 1601).

Poczęcie i narodziny człowieka wiążą się z wejściem w rzeczywistość relacyjną, gdzie dziecko w sposób intensywny doświadcza interakcji z otaczającym światem. W krajach azjatyckich funkcjonował pogląd, że dziecko w momencie narodzin liczy sobie już jeden rok życia. Wydaje się, że takie ujęcie początków życia ludzkiego jest bliższe rzeczywistości niż to, w którym rozpoczynające się życie wiązane jest ściśle z momentem narodzin (Schaffer 2001: 73). Na pierwszych etapach życia doświadczenie kontaktu z bodźcami świata zewnętrznego jest całkowicie filtrowane poprzez percepcję bodźców kodowanych przez psychikę i organizm matki. Szeroko znany jest wpływ teratogenów, takich jak alkohol, nikotyna czy kokaina, które przenikają przez łożysko zakłócając rozwój dziecka. Doświadczenie silnego stresu przez matkę także skutkuje wzmożonym wydzielaniem hormonów kory nadnerczy, które mogą przenikać do organizmu rozwijającego się w łonie dziecka (tamże: 81). Należy też zwrócić uwagę na ważną rolę ojca, który poprzez relację ze swoją żoną pośrednio oddziałuje na dziecko. Po narodzinach rozwój relacji dziecka ze światem nabiera ogromnej dynamiki. Następuje proces odbierania bodźców – informacji poprzez wyspecjalizowane komórki i narządy – oraz proces odpowiedzi na nie. Rozpoczyna się przede wszystkim realizacja fundamentalnych potrzeb człowieka: potrzeby relacji z samym sobą, z innymi, z rzeczywistością zewnętrzną i relacji z Absolutem (Mina 2000: 37).

Relacje z samym sobą

Budowanie relacji z samym sobą rozpoczyna się już w najwcześniejszych etapach życia ludzkiego. Dokonuje się budowanie i kształtowanie bardzo jeszcze plastycznego podmiotu JA, oparte w zdecydowanej części na relacji z innymi ludźmi, a szczególnie z rodzicami. Na każdym etapie życia bardzo istotna jest interakcja pomiędzy dwiema jednostkami. Bez względu na wiek następuje wymiana „pewnej energii afektywnej” między spotykającymi się ludźmi. Tak się dzieje również w przypadku interakcji między dzieckiem a rodzicem. Przez „wymianę energii” można tu rozumieć wymianę impulsów afektywnych wysyłanych przez nadawcę, oraz odbieranych i przetwarzanych przez odbiorcę. Proces ten przebiega w „pętli” komunikacyjnej – nadawca komunikuje stan emocjonalny, odbiorca przetwarza otrzymaną informację oraz wysyła drugim kanałem informacje o swoim stanie emocjonalnym, przez co następuje interakcja afektywna. W przypadku kontaktu rodzica z dzieckiem będącym na początkowym etapie swojego życia, od strony dziecka dokonuje się przetwarzanie proste. Dziecko bowiem nie posiada jeszcze wysoko rozwiniętych narzędzi kodowania informacji. Kiedy więc rodzic komunikuje dany afekt, dziecko odbiera uproszczone informacje – sytuacja bezpieczna lub sytuacja niebezpieczna, o czym komunikuje poprzez uśmiech lub płacz. Do rodzica wraca więc konkretna informacja o stanie emocjonalnym dziecka, na którą reaguje poprzez własny afekt. W procesie tym bardzo ważny jest sposób przetwarzania informacji przez rodzica, od niego bowiem zależy, czy dany afekt zostanie wzmocniony czy osłabiony. Już w tym momencie rozpędza się proces kształtowania przyszłego funkcjonowania człowieka, ponieważ dziecko koduje informacje, jakie otrzymuje od otaczającego świata oraz ludzi. Ma to również swoje korelacje biologiczne. W czasie stresu wydzielane są takie hormony, jak adrenalina i noradrenalina, zaś w czasie przeżywania przyjemnych emocji endorfiny.

Relacje ze światem

Jakie informacje dziecko może otrzymywać od otaczającego go świata? Z jakimi informacjami może pozostać? Jak otrzymane informacje mogą wpłynąć na rozwój i funkcjonowanie dziecka, a później dorosłego człowieka? Każdorazowo, kiedy dziecko napotyka przedmiot lub osobę, otrzymuje pewien pakiet informacji. Wydaje się, że na pierwszym miejscu w odpowiedzi pojawia się odczucie, które swoje źródło czerpie w podstawie biologicznej istoty żywej – w instynkcie przetrwania. To dzięki temu mechanizmowi człowiek może rozpoznać, czy przedmiot lub osoba, z którymi się spotyka, może stanowić zagrożenie, czy też nie. Jest to podstawa w unikaniu zagrożenia. W miarę rozwoju psychologicznego i społecznego wydaje się, że instynkt ten poza podstawowym działaniem, mającym chronić przed utratą biologicznego życia, nadbudowany zostaje funkcją chroniącą system aksjologiczny. Człowiek poza obroną swojego życia biologicznego broni przetrwania wartości, które wpisane są w jego naturę. Mowa tu o podstawowych wartościach: poczuciu bezpieczeństwa, poczuciu własnej godności, poczuciu przynależności, akceptacji, miłości. Informacje, które otrzymuje dziecko, nastolatek, a później dorosły pochodzą z różnych źródeł. Źródła te można poddać gradacji: bardzo ważne, ważne, mało ważne, wszystkie jednak posiadają element „ważności”, a więc mają pewną „energię”, która dociera do odbiorcy – mniejszą lub większą. Wydaje się, że nie ma informacji, która jest obojętna dla odbiorcy. Ważnym źródłem informacji dla dziecka są informacje przekazywane przez rodzica, zaś bardzo ważnym źródłem jest sposób przekazu tej informacji. Szczególnie w rodzinie kształtuje się coś, co można nazwać szlakiem kodowania informacji. Informację o zabarwieniu przyjemnym można bowiem przekazać w sposób agresywny, co spowoduje wykształtowanie się szlaku, na którym pozytywne informacje będą budziły poczucie zagrożenia, a co za tym idzie chęć ucieczki lub ataku. Można również przekazać informacje o zabarwieniu negatywnym, całkowicie usuwając z nich element zagrażający, co może spowodować uśpienie mechanizmów zaradczych. Jak może to wyglądać w praktyce? Dziecko niesie zbudowany przez siebie z klocków zamek, który chce pokazać rodzicowi. Jednak kiedy wchodzi do pokoju, potyka się o próg, zamek ląduje na podłodze i całkowicie się rozpada. Dziecko zaczyna płakać. Rodzic może w tym momencie przytulić dziecko, powiedzieć „nic się nie stało”, nie płacz”. Jest to informacja, która wydaje się być pozytywną, wspierającą dla dziecka. Czy jest tak na pewno? Warto teraz wejść „w skórę dziecka”, jaką informację słyszy dziecko? Z jednej strony zostaje przytulone, a więc objęte opieką, ale z drugiej strony przez słowa „nic się nie stało” otrzymuje informację „twoja praca, jaką włożyłeś w budowę zamku, jest dla mnie nieważna”. Przez słowa „nie płacz” otrzymuje komunikat: „masz przestać odczuwać smutek”. Rodzic chciał wysłać informację pozytywną, wspierającą dziecko, jednak forma przekazu pozostała w kolizji z samą informacją. Dla dziecka bowiem rozpadający się zamek, zbudowany przez niego, był porażką, stratą czegoś, w co włożył całego siebie i czym chciał się podzielić z najważniejszą w życiu osobą. Płacz, jaki wywołała ta sytuacja, jest więc żalem po stracie czegoś bardzo ważnego. W perspektywie relacji z innymi w dziecku może kształtować się obraz świata, dla którego on sam i jego przeżycia mogą być odczuwane jako nieistotne. W perspektywie relacji z sobą samym może pojawić się chaos poznawczy i niepewność co do własnych przeżyć, który zawiera się w pytaniu „czy powinienem przeżywać to, co przeżywam?”.

Sytuację, w której zostają uśpione mechanizmy zaradcze, można przedstawić w następujący sposób. Dziecko zostaje napomniane przez rodzica z powodu zbyt długiego siedzenia przy komputerze. Rodzie daje informację, że jeśli dziecko go nie posłucha, będzie musiał wyciągnąć przykre konsekwencje, np. poprzez ograniczenie dostępu do komputera na jakiś czas. Dziecko nie stosuje się do prośby rodzica. Jeśli rodzic nie utrzyma w mocy tego, o czym mówił i nie wyciągnie konsekwencji, które nakreślił dla dziecka, będzie to komunikat, że konsekwencje jego samego nie dotyczą. Tworzy się szlak, gdzie płynąca informacja jest negatywna – „coś stracisz, jeśli nie zmienisz swojego zachowania”, ale forma jest przeciwna. Jaką informację słyszy dziecko? Dziecko otrzymuje komunikat, że nie musi dostosowywać się do zaleceń rodzica, bo chociaż początkowa informacja była dość zagrażająca to nie został konsekwentnie dopełniona – „nie muszę słuchać tego o co mnie prosi tata, bo on tylko tak sobie mówi”.

W opisanych sytuacjach można wyszczególnić dwa elementy. W pierwszej sytuacji dziecko może pozostać z poczuciem, że moje JA jest nieistotne, to co ja przeżywam nie jest ważne dla innych. Ważne jest tylko to, co mówisz i przeżywasz TY. Następuje rozmycie, a w konsekwencji nawet zaprzeczenie wartości przeżywania siebie. W drugiej sytuacji następuje coś odwrotnego. W JA dziecka pozostaje informacja, że drugi człowiek (TY), jego słowa i przeżywanie są mniej ważne, liczy się tylko moje JA.

Podobne sytuacje mają miejsce w dalszych etapach rozwoju człowieka. Szczególnie wiele sytuacji, gdzie pojawia się potrzeba uporządkowanej komunikacji powstaje na etapie adolescencji. Dojrzewające dzieci stawiają przed rodzicami wymagania, które często są komunikowane nie wprost. Sytuację z zamkiem wykonanym z klocków można przełożyć na tę, gdzie rodzic widzi zasmuconą lub nawet załamaną po rozstaniu z chłopakiem córkę. Zaś sytuację z komputerem można przyrównać do wydarzeń, gdzie młody człowiek przejawia mocno nakreślony bunt przeciwko normom i zasadom prowadzanym przez rodziców, wychowawców i nauczycieli.

Wejście w dorosłe życie

Z mocno nakreślonymi wzorcami komunikacji z sobą samym i innymi ludźmi człowiek wchodzi w dorosłe życie. Buduje kolejny związek z drugim człowiekiem, powstaje nowa rodzina, która może funkcjonować bardzo podobnie jak rodzina pierwotna, z której wywodzi się jednostka. Bowiem w przekazie transgeneracyjnym otrzymuje on nakreślone zasady komunikacji. W relacji rodzic – dziecko człowiek otrzymuje pakiet informacji, z którymi wchodzi w życie, gdzie z dziecka staje się rodzicem. Informacje zaczerpnięte z rodziny pierwotnej będą przekazywane dalej. Również sposób przekazywania, kreślenie szlaków komunikacyjnych w kolejnym pokoleniu może przebiegać podobnie. W taki sposób może nastąpić przekazywanie w kolejne pokolenia relacji tylko JA, tylko TY, tylko MY lub komunikacyjnej relacji JA?TY?MY. „Dobra i efektywna komunikacja wiąże się z wysoko rozwiniętą indywidualną świadomością i odróżnieniem własnej osoby od innych. Osoba dobrze komunikująca się, jest świadoma zarówno swoich własnych wewnętrznych procesów, jak również zewnętrznych procesów zachodzących w innych ludziach” (Bradshaw 1994: 57).

Gdy w procesie wychowywania nastąpiły szumy w informacji lub szlaku komunikacyjnym, nie jest oczywiście przesądzonym, że taki niejasny sposób komunikacji musi być przekazywany w kolejne pokolenia. Człowiek jest istotą zdolną do refleksji nad życiem, doświadczeniami i własnym działaniem. Dlatego gdy ktoś pragnie zmienić coś w komunikacji z innymi, zaczyna raczej od lepszego poznania swojej osobowości aniżeli od poszukiwania jakiejś techniki wywierania wpływu na innych (Mellibruda 1986). Człowiek jest istotą zdolną do zmiany siebie i otaczającego świata, a podstawą tej zmiany jest gnothi seauton – (grec.) poznaj samego siebie, własny byt.

Grzegorz Jurczyński
Wychowawca 7-8/2016

Dwa skrzydła wiary

Dwie strony jednakowo istotne

Wiara bez osobistego zaangażowania stałaby się zimnym doktrynerstwem. Z kolei zaangażowanie bez wnikania w treści wiary – niebezpiecznym fideizmem.

W ogłoszonym na Rok Wiary liście apostolskim „Porta fidei” Benedykt XVI pisze: „Podwoje wiary (por. Dz 14, 27) są dla nas zawsze otwarte. Wprowadzają nas one do życia w komunii z Bogiem i pozwalają na wejście do Jego Kościoła” (PF, 1). W języku staropolskim „podwoje” oznaczały szerokie drzwi z podwójnymi skrzydłami, jakie jeszcze czasem można spotkać w niektórych kamienicach. Nie inaczej jest z wiarą człowieka – ma ona dwie strony jednakowo istotne.

„Wierzymy w coś...”, a raczej „w Kogoś”

Pierwszą jest zbiór prawd, w które wierzy Kościół, zawarty w różnych formułach, szczególnie w Składzie Apostolskim oraz w nieco poszerzonej jego formie – tzw. credo nicejsko-konstantynopolitańskim, które wypowiadamy na Eucharystii w każdą niedzielę i większą uroczystość. „Wierzymy w coś...”, a raczej „w Kogoś” – w Boga, który jest Ojcem, w Jego Jednorodzonego Syna, który przyjął ludzkie ciało, w Ducha Świętego. Wierzymy w Trójcę Świętą, w Kościół powszechny, zmartwychwstanie ciała, życie wieczne... Tego przedmiotowego skrzydła wiary brakuje mi dość wyraźnie w „Credo katolika otwartego”, co zresztą zauważył już ks. Woźniak. Nie można go ukryć tylko pod terminem „Tajemnicy”, choć większość pewnie zgadza się z postulatami teologii apofatycznej, nakazującej nam wielką pokorę w poznawaniu Boga.

W Chrystusie Bóg objawił nam siebie, swój „charakter”. Treść wiary stanowi punkt wyjścia i warunek sine qua non właściwej relacji człowieka do Boga-Trójcy. Nie można wierzyć w Kogoś, kogo się nie zna, choćby trochę. Tym bardziej nie można kochać Osoby, której poznanie nas nie interesuje. Św. Augustyn w homilii na temat redditio symboli, przekazania credo, mówi: „Symbol świętej tajemnicy, który otrzymaliście wszyscy razem i który wyznaliście jeden po drugim, jest słowami, na których opiera się, jak na stałym fundamencie, wiara Matki-Kościoła, a fundamentem tym jest Chrystus Pan... Otrzymaliście więc i powtarzaliście to, co wiernie powinniście naśladować, co w duszy i sercu zawsze powinniście przechowywać, co powinniście na łożach waszych odmawiać, o czym myślicie na placach i w miejscach publicznych, o czym także i podczas posiłków waszych nie zapominajcie, strzeżcie tego w sercu, chociaż ciało zasypia” (św. Augustyn, Kazanie 215; por. PF, 9).

„Wiem, komu zawierzyłem”

Każdy dzień tego szczególnego roku winien być naznaczony lectio divina – boskim czytaniem i medytowaniem testów biblijnych, teologicznych, zwłaszcza ojców Kościoła, dokumentów soborowych oraz Katechizmu. A wszystko, by móc powtórzyć za św. Pawłem: „Wiem, komu zawierzyłem” (2 Tm 1, 12).

Lecz to nie wystarczy. Św. Jakub przestrzega: „Wierzysz, że jest jeden Bóg? Słusznie czynisz – lecz także i złe duchy wierzą i drżą” (Jk 2, 19). Nie wystarczy wierzyć w treści dogmatyczne. Jezus wymaga od nas osobowego, egzystencjalnego zaangażowania w to, co wyznajemy ustami. Oddania się Jemu. Innymi słowy, zewnętrzna treść – przedmiot naszego wierzenia – ma się stać uwewnętrznionym, podmiotowym aktem wiary. To on jest owym drugim skrzydłem podwojów, przez które mamy przechodzić do pełni życia. Mamy nie tylko „wierzyć w Boga”, ale „wierzyć Bogu”! Piotr Sikora o wiele wyraźniej kreśli ten aspekt w swoim „Credo...” (p. II, 3).

Kard. Newman, którego Jean Guitton nazwał „niewidocznym teologiem Soboru Watykańskiego II”, powiedział w jednym z kazań: „Prawdziwym chrześcijaninem (...) jest ten, który posiada wiarę posuniętą do tego stopnia, że żyje świadomością obecności Boga w sobie – obecnością nie tyle zewnętrzną, ani nie tylko naturalną, czy też w sensie czuwającej Opatrzności, lecz obecności w samej głębi swojego serca i swojej świadomości”.

Radykalne za-wierzenie

Rok Wiary (który miał miejsce w 2012 roku - przyp. red.) przynagla nas, byśmy czynili jak najwięcej aktów wiary w Tego, który sam powiedział, że trwa w nas (por. J 15, 4). Byśmy często wchodzili do tego „pomieszczenia”, gdzie Ojciec „widzi w ukryciu i daje się” nam (por. Mt 6, 6). Im częściej tam się znajdę, tym szybciej moje życie stanie się relacją i prawdziwą przygodą z Bogiem, przybierając głębszą postać radykalnego za-wierzenia. „Św. Łukasz uczy, że znajomość treści, w które należy wierzyć, nie wystarcza, jeżeli następnie to serce, autentyczne sanktuarium człowieka, nie jest otwarte na łaskę, która pozwala mieć oczy, aby spoglądać na głębię. Wiara jest decyzją na to, żeby być z Panem, aby z Nim żyć” (PF, 10) – pisze Benedykt XVI.

To odkrycie Boga w sobie prowadzi do czegoś jeszcze więcej – do zrozumienia, że Bóg mieszka także w drugim! Tym, który znajduje się w trudniejszej sytuacji niż ja, który jest głodny, spragniony, który nie wie, jak związać koniec z końcem, albo po prostu już nie jest tego w stanie zrobić. Bo „jaki z tego pożytek, bracia moi, skoro ktoś będzie utrzymywał, że wierzy, a nie będzie spełniał uczynków? Czy [sama] wiara zdoła go zbawić? Jeśli na przykład brat lub siostra nie mają odzienia lub brak im codziennego chleba, a ktoś z was powie im: »Idźcie w pokoju, ogrzejcie się i najedzcie do syta!« – a nie dacie im tego, czego koniecznie potrzebują dla ciała – to na co się to przyda?” (Jk 2, 14-16).

Wzbić się na obu skrzydłach

Rok Wiary  prowadzi mnie do otwarcia oczu, by w każdym człowieku ujrzeć kogoś wyjątkowego, postawionego na naszej drodze przez samego Boga. „Dzięki wierze możemy rozpoznać w tych, którzy proszą o naszą miłość, oblicze zmartwychwstałego Pana. Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (PF, 14).

Oto dwa skrzydła wiary: wiara przedmiotowa, którą nieustannie należy zgłębiać, i wiara podmiotowa, jako osobiste oddanie się przez modlitwę, akty wiary i służbę innym. Nie stoją one w sprzeczności ze sobą, lecz wzajemnie się warunkują. Wiara jako treść bez osobistego zaangażowania stałaby się zimnym doktrynerstwem; z kolei zaangażowanie bez wnikania w treści wiary – niebezpiecznym fideizmem. „Istnieje w istocie głęboka jedność między aktem, którym się wierzy, a treścią, której dajemy nasze przyzwolenie” (PF, 10) – pisze papież. Jesteśmy orłami. Nadszedł czas, by wzbić się na obu skrzydłach ku niebotycznym szczytom, do których wzywa nas Bóg. Właśnie teraz.

ks. Andrzej Muszala
Tygodnik Powszechny 47/2012

Ogłoszenia parafialne

NIEDZIELA – 21.08.2016 – XXI ZWYKŁA

08:00     Za + mamę Eugenię Wnęk oraz + ojca Karola Wnęk w rocznicę śmierci

10:30     Za + ojca Adama Kisielewicz, ++ dziadków Walerię i Stanisława Kisielewicz, ++ Annę i Jana Nawalany oraz + Wandę i Józefa Fitowskich

12:00     Burgrabice: Odpust ku czci św. Bartłomieja

PONIEDZIAŁEK– 22.08.2016 – Wspomnienie NMP, Królowej

18:00     Dziękczynno błagalna o potrzebne łaski dla Jolanty i Stanisława Duda z okazji rocznicy ślubu

WTOREK – 23.08.2016 – Dzień powszedni

13:00     POCHÓWEK, śp. Nikodem Merta. Dziecko urodziło się martwe

18:00     Dziękczynno błagalna o potrzebne łaski dla Nikoli i Kacpra Przymus z okazji urodzin

ŚRODA – 24.08.2016 – Św. Bartłomieja, Apostoła

18:00     Dziękczynno błagalna o potrzebne łaski dla Stefana Jankowicz z okazji 60. rocznicy urodzin

CZWARTEK – 25.08.2016 – Dzień  powszedni

18:00     Za + Bronisława Misiaszek w 1. rocznicę śmierci

19:00     Za + Edwarda Bronowickiego w 30. dzień po śmierci

PIĄTEK – 26.08.2016 – Uroczystość NMP Częstochowskiej

17:00     Adoracja Najświętszego Sakramentu i okazja do sakramentu pokuty

18:00     Dziękczynno błagalna o potrzebne łaski dla Moniki Majerskiej oraz o Boże błogosławieństwo dla Małgorzaty i Bogdana Majerskich z okazji 16. rocznicy ślubu

SOBOTA – 27.08.2016 – Św. Moniki

08:00     Za ++ Katarzynę i Józefa Majdak oraz za ++ z rodzin Wala i Majdak

NIEDZIELA – 28.08.2016 – XXII ZWYKŁA

08:00     Za + syna Sylwestra Drużyńskiego

10:30     Za + Józefa Szmorąg w 9. rocznicę śmierci

11:00     Bodzanów: Uroczystość 85-lecia obecności Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej w Bodzanowie

12:00     Jarnołtówek: Odpust ku czci św. Bartłomieja

 

  1. Świętujemy dziś 21. Niedzielę Zwykłą.

  2. Do sakramentu pokuty zapraszam od poniedziałku do soboty, 30 minut przed rozpoczęciem Mszy św.

  3. Za tydzień kolejna wpłata na remonty i inwestycje przy kościele.

  4. W zakrystii można nabyć Gościa Niedzielnego. Polecam przeczytać artykuł o Kanadyjce Mary Wagner, bohaterce pro life, która ponad 6 lat spędziła w więzieniu za walkę o nienarodzone dzieci.

  5. Do sprzątania kościoła zapraszam rodziny: od n-ru 134 – Rodz. Wala do n-ru 138a – Rodz. Kois. Dziękuję rodzinom: Badowski, Bardadyn, Baczyńscy za posprzątanie świątyni. Dziękuję również naszej młodzieży i osobom starszym za posprzątanie kościoła w czwartek po przeprowadzonym remoncie