ŚW. MARCIN
OGŁOSZENIA PARAFIALNE

    NIEDZIELA  -  24.08.2014  -  XXI ZWYKŁA
          08:00 Za + mamę Eugenię Wnęk w 5 rocznicę śmierci
          10:30 Dziękczynno błagalna o potrzebne łaski dla Zygmunta Kmiecik z okazji 50 rocznicy urodzin


     PONIEDZIAŁEK - 25.08.2014  -  Dzień powszedni
          08:00 Za + ojca Pawła Madera w rocznicę śmierci


     WTOREK  -  26.08.2014  -  Uroczystość NMP Częstochowskiej     
          18:00 Dziękczynno błagalna w int. Marty i Wojciecha Sosulskich z okazji 3 rocznicy ślubu oraz do Anioła  
                      Stróża  o potrzebne łaski dla Zuzanny

     ŚRODA  -  27.08.2014  -  Św. Moniki
          18:00 Za ++ Władysławę i Ryszarda Rak oraz ++ z rodzin Tokarczyk, Rak i Zientek

    CZWARTEK  -  28.08.2014  -  Św. Augustyna, biskupa i doktora Kościoła
          18:00 MSZA ŚW. SZKOLNA: Za ++ Marię i Józefa Wiercińskich, ++ z rodzin Rajczyk, Wierciński
                      oraz ++ z obu stron

    PIĄTEK  -  29.08.2014  -  Męczeństwo św. Jana Chrzciciela
          17:00 Indywidualna Adoracja Najświętszego Sakramentu oraz okazja do sakramentu pokuty
          18:00 MSZA ŚW. MŁODZIEŻOWA: Za ++ rodziców Stefanię i Franciszka Copija oraz ++ z pokrewieństwa

    SOBOTA  -  30.08.2014  -  Dzień powszedni
          08:00 Za + męża Mieczysława Kmiecik

    NIEDZIELA  -  31.08.2014  -  XXII ZWYKŁA
          08:00 Za + Józefa Szmorąg w rocznicę śmierci
          10:30 Za + syna Sylwestra Drużyńskiego
 
1. Świętujemy dziś XXI Niedzielę Zwykłą.

2. Do sakramentu pokuty zapraszam od poniedziałku do soboty, 20 minut przed rozpoczęciem Mszy św. W
     piątek od godz. 17:00 zapraszam dzieci i młodzież przed rozpoczęciem roku szkolnego. 

3. Za tydzień kolejna wpłata na remonty i inwestycje przy kościele. Miesiąc temu na konto Rady Parafialnej
     wpłynęła kwota 1600 zł.

4. W zakrystii można nabyć Gościa Niedzielnego. Do dzisiejszego numeru dołączono audiobook z
     „Dzienniczkiem” siostry Faustyny - najpopularniejszej na świecie polskiej książki. Do słuchania w  
     samochodzie i w domu. 

5. Do sprzątania kościoła zapraszam rodziny:
  - 30.08.2014 - od n-ru 37 - P. Szymczak do n-ru 40 - P. Kuźma
  - 06.09.2014 - od n-ru 41 - P. Macioł, Woźniak do n-ru 48 - P. Klag
  - 13.09.2014 - od n-ru 49 - P. Hulbój do n-ru 58 - P. Wójtowicz
  - 20.09.2014 - od n-ru 60 - P. Ragan do n-ru 64 - P. Wróbel
  Dziękuję następującym rodzinom: Kłakowicz, Sadowski, Burakowski, Nicpoń i Duda za posprzątanie  
  kościoła.
ROZDROŻA I WIRAŻE
Oglądałem niedawno zdjęcia ze ślubu znajomych. Pamiętam przygotowania, rozmowy, spojrzenia i żarliwość, z jaką wypowiadali słowa przysięgi. Dziś, po ośmiu latach małżeństwa, tylko w niewielkim stopniu przypominają tamtych zakochanych w sobie młodych ludzi. Coraz częściej mówią o rozwodzie, o tym, że decyzja o wspólnym życiu była pomyłką. Robię, co mogę, żeby ich ocalić. Ale przynosi to niewielki efekt, ponieważ oni sami już nie chcą ratować swojego związku. Mówią, że wszystko się skończyło.
...a Edward Stachura pisał: „Cokolwiek pomiędzy ludźmi się kończy, znaczy: nigdy się nie zaczęło.
Gdyby prawdziwie się zaczęło, nie skończyłoby się”. Czy to tylko poetycka fraza? Może tak, może
nie. Ja wierzę, że ich miłość była prawdziwa. Idąc wspólną drogą, nagle znaleźli się w ciemnej
dolinie. Nie przygotowali się do tej nowej sytuacji. Zapomnieli, że Pan jest z nimi także w ciemności
(por. Ps 23). Może gdyby poszli dalej, nie wystraszyli się tego, co się stało, znów zobaczyliby
światło? Ufam, że tak będzie.

Szansa czy próba?

Psychologia ów stan ducha nazywa kryzysem. Samo słowo „kryzys” pochodzi z języka greckiego i
ma kilka znaczeń. Określa się nim „moment rozstrzygający, punkt zwrotny, przełom”, w medycynie
zaś to „nagłe, gwałtowne przesilenie się choroby z szybkim spadkiem gorączki i ustąpieniem innych
objawów chorobowych” (Słownik wyrazów obcych, Warszawa 1991, s. 477). Ciekawe jest, że w
języku chińskim słowo wyprowadzone jest od rdzenia oznaczającego szansę. Kryzys zatem to szansa
- można ją wykorzystać, ale też bezpowrotnie zaprzepaścić. A najlepiej - dobrze przygotować się na
jego nadejście. Rzadko bowiem da się uniknąć sytuacji, gdy nie przyjdzie.

Jesteśmy skłonni traktować kryzys jako koniec świata, tragedię, od której nie ma odwrotu. A
tymczasem wcale tak być nie musi. Naturalną rzeczą jest, że świat, a my wraz z nim, podlega
zmianom. Coś, co wczoraj było stabilne, dziś już takim nie jest. Materia pozostaje - zmienia się
forma. Miłość także ewoluuje. Wypalają się emocje, ich miejsce zajmuje codzienne zatroskanie o
siebie, dzieci, dom. Dochodzi do tego zmęczenie, porażki, trzeba zweryfikować zbyt idealistyczne
oczekiwania. Ot, proza życia. To wtedy, w najmniej oczekiwanym momencie, może się zacząć ostre
pikowanie w dół i początek końca - jeśli nie nadejdzie w porę refleksja.

By węzeł nie zamienił się w pęta

W zaproszeniu ślubnym czasem można przeczytać, że młoda para zamierza powiedzieć sobie
sakramentalne „tak”. Powiedzieć komuś „tak”, to znaczy całkowicie go zaakceptować. Ale
„akceptować małżonka możemy tylko wtedy, gdy mówimy „tak” również samym sobie, gdy samych
siebie bezwarunkowo akceptujemy” - dodaje o. Grün („Sakramenty”, Wyd. Znak). Gdy dwoje ludzi
wzajemnie się aprobuje, gdy afirmuje wszystko, czym jest żona czy mąż, tworzy się przestrzeń, w
której każde z nich może się przemieniać i przybliżać do obrazu, jaki przeznaczył dla nich Stwórca.
Małżeńskie „tak” jest niczym klamra, która spina wszystko, co w każdym z nas jest sprzeczne.
Zachwianie tej równowagi jest podłożem kryzysów małżeńskich: może się okazać w pewnym
momencie, że przestrzeń wzajemnych odniesień jest zbyt ciasna. Węzeł małżeński, w subiektywnym
odczuciu, zamienia się w pęta. Różne mogą być tego przyczyny: zbytnio rozbudzone oczekiwania,
początkowy idealizm, który nijak nie chce zejść do poziomu realizmu, walka o dominację w związku.
Powodem może też być fakt, że w owej (zastrzeżonej) przestrzeni pojawia się ktoś trzeci.

Nieodcięty pień drzewa

Jednym z problemów, o którym nie mówi się albo podejmuje się go rzadko, jest brak gotowości
dzieci do opuszczenia rodzinnego gniazda. Nie są w stanie emocjonalnie odciąć się od rodziców.
Bardzo często nie doszłoby do rozpadu małżeństwa, gdyby w krytycznych momentach nie wtrącili się
rodzice męża czy żony. Tak zwane dobre rady, podsuwanie gotowych „sprawdzonych” rozwiązań,
podsycanie sporu, zamiast gasić płomień, jeszcze bardziej go rozpalają.

Rzecz w tym, że proces wychowania dziecka powinien zmierzać ku jednemu celowi: ma je
przygotować do opuszczenia domu i życiowej samodzielności. Rodzice nie wychowują dziecka dla
siebie - jeżeli tak jest, jest to miłość głęboko raniąca. Wiele małżeństw się rozpadło, ponieważ mąż
nie przestał być ukochanym synkiem swojej mamusi, nie opuścił jej mentalnie. U matki szuka rady, z
nią nieustannie porównuje swoją wybrankę. Jak długo żona nie jest dla męża tą jedyną,
najważniejszą i najbliższą osobą, tak długo nie będzie się czuła bezpiecznie w relacji małżeńskiej -
zawsze będzie tą „drugą”. Oczywiście może dojść też do sytuacji odwrotnej: jeśli żona - mentalnie -
nie opuści ojca czy matki, nie będzie otwarta na męża jako partnera, nie będzie w stanie do końca
mu zaufać. Jeżeli żyje w zbyt silnej symbiozie z matką, to mąż ma w istocie... dwie żony! Jak
podkreślają psychologowie, uniezależnienie się od rodziców dotyka nie tylko relacji osobowej.
Chodzi również o oderwanie się od wyniesionych z domu wzorców życia („Bo u nas w domu to było
tak...”). Bardzo destrukcyjne jest uzależnienie finansowe od teściów - zdarza się, że czują się oni
ofiarodawcami, sponsorami, uzurpując sobie w zamian prawo do ingerowania w sprawy ich dzieci.

Teoretycznie - wszystko to wiemy. Na przykład podczas wesela w naszej tradycji mają miejsce
tzw. oczepiny. Są symbolem odcięcia się do tego, co było. I wejścia w nową rzeczywistość. Rytuał
zaczyna się o północy (pora kończącego się starego dnia i początku nowego). Panna młoda zdejmuje
welon i zamienia go na czepiec, który jest znakiem przejęcia obowiązków żony i gospodyni. W
niektórych landach w Niemczech jeszcze do niedawna można było spotkać zwyczaj, wedle którego
młodzi małżonkowie musieli razem przeciąć pień drzewa. Był to sygnał, iż stare więzy zostały
przerwane i że od tego momentu zaczął się nowy rozdział ich życia.

Dobry gniew

Jak sobie poradzić z kryzysem? Rozgniewać się na siebie! Św. Paweł Pisze: „Gniewajcie się, a nie
grzeszcie: niech nad waszym gniewem nie zachodzi słońce! Ani nie dawajcie miejsca diabłu” (Ef 4,
26-27). Na pierwszy rzut oka mogą dziwić te słowa. Gniewajcie się?... Przecież gniew to jeden z
grzechów głównych. Jak można gniewać się i zarazem nie grzeszyć? Dlaczego Biblia nakazuje
gniew?

Warto dokładnie przeanalizować tekst, ponieważ jego wymowa może okazać się kluczowa w
rozwiązaniu wielu małżeńskich napięć. Naturalną rzeczą jest, że ludzie się różnią. Błędem jest
unikanie rozmów na tzw. trudne tematy, tłumienie w sobie niezadowolenia, przykrywanie prawdy
zdawkowym „jakoś to będzie”, a „miłość wszystko wybaczy”. Wybaczy - tylko że aby to mogło się
stać, najpierw musi zostać wyznana wina.

Długo tłumione złe emocje mogą, niczym fala uderzeniowa, zmieść wszystko, co do tej pory
małżonkowie z takim trudem budowali. Pozostaną gruzy. Dlatego tak ważne jest, by reagować
odpowiednio wcześniej, wtedy, gdy jest na to stosowny czas. Tego właśnie dotyczy Pawłowe
napomnienie: „gniewajcie się”, tzn. mówcie sobie prawdę, nawet wtedy, gdy okazuje się ciężka jak
ołów! Ona jest warta tej ceny. Słowa: „nie grzeszcie” to przestroga, by owemu „gniewowi” nie
towarzyszyła nienawiść, aby każde słowo było powodowane troską i miłością. Ale to nie wszystko.
„Niech nad waszym gniewem nie zachodzi słońce”, tj. nawet kiedy zaboli, koniec dnia niech się
stanie umowną granicą pojednania. Dlaczego? Aby „nie dać miejsca diabłu” - nie pozwolić, by złość
zapiekła się, przedłużyła na kolejne ciche dni. Gdy opadną emocje, trzeba na spokojnie wrócić do
problemu i omówić sporną kwestię do końca.

Wielką, niszczącą siłę ma zawziętość, upór, szukanie za wszelką cenę swoich racji, chęć
dominacji i pragnienie postawienia na swoim. One potrafią zamienić małżeństwo w rumowisko.
Rodzina, aby móc się prawidłowo rozwijać, wydawać błogosławione owoce, musi być przestrzenią,
gdzie obecność Boga manifestuje się w tajemnicy miłosierdzia. Łaska sakramentu uzdalnia
małżonków do podjęcia takiej postawy. Warto, by małżonkowie mieli tego świadomość.

Małżeńskie wiraże i rozdroża to konieczne elementy na drodze duchowego wzrostu. Nie trzeba się
ich bać. Trzeba tylko mądrze je podjąć, wspólnie pokonać trudności.

                                                                                                                 KS. PAWEŁ SIEDLANOWSKI
                                                                                                                   Echo Katolickie 32/2014
PANORAMA KOŚCIOŁA
OGŁOSZENIA PARAFIALNE
GALERIA ZDJĘĆ
PARAFIA STARY LAS 2014 - WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE