ŚW. MARCIN
Gdy jestem w stolicy, trudno mi uwierzyć, że 71 lat temu większość budynków została zburzona, a ulice wypełniał gruz i pył. Staram się odwiedzać miejsca, które o tym przypominają.

1 sierpnia 1944 r., godz. 17.00. Punkt zwrotny dla historii państwa, a zwłaszcza stolicy. Zawyły syreny, a w powietrzu zaczął unosić się duch walki. Jedni mówią, że to zupełnie niepotrzebne. Na co komu startować z nierównych pozycji, ginąć bez sensu, mając przed sobą całe życie? Klęska powstania utwierdziła ich, że romantyczne zrywy niosą przykre konsekwencje.

Można by debatować nad słusznością wybuchu powstania, ale w takim dniu jak ten, powinno się zamilknąć i skłonić głowę w hołdzie tym, którzy zginęli. Dziś cała Warszawa zatrzyma się na chwilę i spojrzy wstecz. Jedni zastanowią się nad stwierdzeniem „wolna Polska”, a inni burkną pod nosem na widok rozwieszonych biało-czerwonych flag, bo przecież komu potrzebne te patriotyczne sentymenty?
Co roku 1 sierpnia odnawia się we mnie etos powstańca, choć urodziłam się w wolnym kraju, a i nawet nie pochodzę ze stolicy. Obowiązkowo tego dnia wysłuchuję płyty Lao Che Powstanie Warszawskie, a w okolicach godziny 17.00 kieruję wzrok ku niebu i mówię: „Wieczny odpoczynek, racz im dać Panie”. Staram się zawsze przeczytać kilka nowych informacji na temat powstania, pomyśleć o bohaterach, o mieście, które zostało zrównane z ziemią.

Gdy jestem w stolicy, trudno mi uwierzyć, że 71 lat temu większość budynków została zburzona, a ulice wypełniał gruz i pył. Staram się odwiedzać miejsca, które o tym przypominają. W Muzeum Powstania Warszawskiego byłam już trzy razy. Za każdym razem jestem pod tym samym wrażeniem. Wiele ekspozycji przemówiło do mnie w sposób szczególny, ale jedna poruszyła mnie do głębi - monstrancja wykonana z puszki po konserwie. Eksponat pochodzi z obozów jenieckich dla Powstańców, a umieszczony został w gablocie zrobionej z oryginalnej obozowej pryczy. W tej niezwykle precyzyjnie pociętej puszce widać było całe ludzkie pragnienie Boga. Pomimo całego dramatu tego czasu Powstańcy chcieli nadal adorować Najświętszy Sakrament. I brak kościoła, tabernakulum, miejsca godnego świętych obrzędów im w tym nie przeszkodziły. Mało tego, śmiem twierdzić, że swoją potrzebą sacrum, pragnieniem jedności z Bogiem, uświęcili tę marną metalową puszkę.

Gdy tak patrzyłam na tę gablotę, zaczęłam się zastanawiać, ile takich monstrancji powstało, ile paciorków różańca przewinęło się przez palce walczących o wolność, ile zostało udzielonych chrztów, ślubów i sakramentów namaszczenia chorych. Ile trumiennych krzyży wbito w tym czasie w ziemię.

    NIEDZIELA  -  02.08.2015  -  XVIII ZWYKŁA
          08:00 Za ++ z rodzin Dżugała, Hajduga, Miechowski, Hnatów
          10:30 Za ++ Marcina i Władysława Kotlarz, Teresę i Witalisa Kmiecik, ++ Teklę, Katarzynę i Benedykta 
                      Dorosz ++ Michała Kruk, Edwarda Bieleckiego, Alfonsa Raichel i Dariusza Adaszyńskiego


    PONIEDZIAŁEK  -  03.08.2015  -  Dzień powszedni
          18:00 Za + córkę Wioletę Oleksy

    WTOREK  -  04.08.2015  -  Św. Jana Marii Vianneya, prezbitera
          18:00 Za + Tadeusza Ciężobka w 17 rocznicę śmierci

    ŚRODA  -  05.08.2015  -  Dzień powszedni
          18:00 Za + męża Mieczysława Kmiecik

    CZWARTEK  -  06.08.2015  -  Święto Przemienienia Pańskiego
          18:00 Za + Marcina Kotlarza, ++ Teklę i Benedykta Dorosz oraz ++ Annę i Karolinę Dereń

    PIĄTEK  -  07.08.2015  -  Dzień powszedni
          07:00 Indywidualna Adoracja Najświętszego Sakramentu oraz okazja do sakramentu pokuty
        08:00 Za ++ męża Józefa Merta oraz syna Henryka

    SOBOTA  -  08.08.2015  -  Św. Dominika, prezbitera
          08:00 Dziękczynno błagalna o potrzebne łaski dla Teresy i Józefa Burakowskich oraz w rodzinie 
                      Iwańczyk
        17:00 CHRZEST: Oliwia Elżbieta Sosulska

    NIEDZIELA  -  09.08.2015  -  XIX ZWYKŁA
          08:00 Dziękczynno błagalna o potrzebne łaski dla dzieci i wnuków z rodzin Janus i Kwiatkowski
          10:30 Za + męża i ojca Stanisława Lis w 7 rocznicę śmierci
Więź z Bogiem to najlepsza szkoła miłości i najpewniejsza gwarancja, że nasze więzi z bliźnimi będą trwałe i radosne. Tylko Bóg może nauczyć nas dojrzale kochać, bo On jest mistrzem i jedynym źródłem miłości.

Rodzice, którzy dojrzale kochają swoje dzieci, pragną, by ich córki i synowie odnosili się do siebie nawzajem z miłością. Nie przyznają sobie prawa wyłączności ani nie są zazdrośni o więzi, jakie ich dzieci tworzą z rodzeństwem i jakie w dorosłym życiu poszerzą o więzi z osobami spoza kręgu rodziny. Dojrzali rodzice naśladują Boga, który stworzył nas jako swoje ukochane dzieci i pragnie, byśmy doświadczali miłości nie tylko w kontakcie z Nim, lecz również w relacjach międzyludzkich. Stwórca chce, by łączyła nas miłość prawdziwa, czyli taka, jaką On pierwszy nas pokochał w swoim wcielonym Synu - aż do końca, do krzyża. Bóg nie jest zazdrosny o miłość człowieka do człowieka. Co więcej, miłość do bliźniego uczynił głównym kryterium zbawienia i sprawdzianem miłości człowieka do swego Stwórcy. Nie oznacza to, że więzi międzyludzkie są najważniejsze dla naszego losu doczesnego czy wiecznego. Przeciwnie, Bóg wprost mówi o tym, że więź z Nim powinna być dla nas najważniejsza, czyli silniejsza od więzi z najbliższymi nawet ludźmi. Biblia jest w tym względzie jednoznaczna: „Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem” (Mt 22, 37). Mogę być spokojny o moje więzi z ludźmi wtedy, gdy moja więź z Bogiem jest silniejsza od najsilniejszej mojej więzi z człowiekiem.

Nie ubóstwiać człowieka

Nie dla wszystkich ludzi oczywisty jest powód, dla którego nasza więź z Bogiem powinna być dla nas ważniejsza niż nasze więzi z bliźnimi. Dlaczego Stwórca chce, by więź z Nim miała pierwszeństwo nawet przed więzią z małżonkiem, dzieckiem, rodzeństwem czy serdecznym przyjacielem? Dzieje się tak z dwóch powodów. Po pierwsze, dlatego że jedynie Bóg może nas nauczyć kochać w każdej sytuacji i każdego człowieka, czyli także kogoś, kto przeżywa poważny kryzys, kto nie chce czy nie potrafi kochać, kto wyrządza nam krzywdę czy kogo z innych jeszcze względów trudno kochać. Po drugie, gdyby więź z Bogiem nie była dla nas najważniejsza, wtedy zaczęlibyśmy absolutyzować jakiegoś człowieka i pokładać w nim nadzieje, których nie byłby w stanie spełnić.

Jedna z kobiet opowiadała mi o tym, jak ogromnie cierpi z powodu męża. Wprawdzie nie wyrządza on jej jakichś wielkich krzywd, ale często ją lekceważy, nie rozumie jej przeżyć, nie reaguje na jej prośby, a nawet w takim kierunku ustawia fotel, gdy patrzy na telewizor, by było oczywiste, że ignoruje własną żonę. Kobieta przez kilkadziesiąt minut przytaczała coraz bardziej nieistotne szczegóły na temat jej relacji z mężem. Na końcu stwierdziła, że z jego winy cały jej świat legł w gruzach i że nie ma już siły, by żyć. Wyjaśniłem mojej rozmówczyni, że głównym powodem jej cierpienia nie są niedoskonałości męża, lecz to, że stał się całym jej światem i że uzależniła się od niego. W konsekwencji zaniedbała więź z Bogiem, przestała troszczyć się o więź z dziećmi, rodzicami, rodzeństwem, krewnymi i przyjaciółmi. Każdy człowiek rozczaruje nas wtedy, gdy uczynimy go centrum naszego serca, czyli gdy przypiszemy mu miejsce zarezerwowane dla Boga. Kto stawia więź z człowiekiem w miejsce więzi z Bogiem, ten skazuje siebie na coraz większe cierpienie i na coraz większe osamotnienie. Najbardziej cieszą się więziami z ludźmi ci, którzy więzią z Bogiem cieszą się jeszcze bardziej.

Bóg - Mistrz miłości

Nikt z ludzi nie jest miłością. Nikt z nas nie jest w stanie kochać w sposób spontaniczny. Jeśli nie trwamy w przyjaźni z Bogiem, to każdemu z nas bez wyjątku w którejś fazie życia zabraknie mądrości i siły, by kochać bliźnich i by z miłością odnosić się do samego siebie. Kto nie trwa w przyjaźni z Bogiem, ten rozczaruje człowieka i samego siebie. To właśnie dlatego narzeczeni zwracają się o pomoc Boga, gdy ślubują sobie wzajemną miłość aż do śmierci: „Tak mi dopomóż, Panie Boże Wszechmogący”. Oddalanie się od Boga to nie tylko początek łamania przysięgi małżeńskiej. To początek oddalania się od bliźnich, bo to początek oddalania się od miłości. Kto nie wierzy w Boga, ten nie wierzy w miłość, gdyż w świecie materii i przyrody miłość nie jest ani zrozumiała, ani możliwa.

Słusznie młodzi ludzie, którzy poważnie myślą o małżeństwie, pragną pobrać się z kimś, dla kogo Bóg jest najważniejszy. Wiedzą bowiem, że więź z Bogiem nie oddala od człowieka, lecz przeciwnie - gwarantuje, że ludzie będą spotykać się ze sobą w najpiękniejszy ze wszystkich możliwych sposobów, gdyż będą kochać z najwyższym, bo Bożym znakiem miłości. Doświadczenie potwierdza, że nie da się oddzielić miłości do człowieka od miłości do Boga. Kto żyje w obecności Boga, ten uczy się zasad miłości od Mistrza, a nie od czeladników czy najbardziej niebezpieczną z metod, jaką jest metoda prób i błędów.

Namiastki miłości

Kto oddala się od Boga, ten zaczyna mylić miłość z jej imitacjami czy karykaturami. Ktoś taki popełnia największy błąd, jaki można popełnić. Mylić miłość z czymś, co miłością nie jest, to tak, jakby mylić błogosławieństwo z przekleństwem czy życie ze śmiercią. Kto nie trwa w przyjaźni z Bogiem, ten zaczyna utożsamiać miłość z popędem, pożądaniem, orientacją seksualną, z działaniem hormonów, zakochaniem, uczuciem, tolerancją, akceptacją, „wolnymi związkami” (nie ma związków, które nie wiążą!) czy też z naiwnością, cierpiętnictwem, podporządkowaniem się krzywdzicielowi. Więź z Bogiem najlepiej chroni nas przed tego typu śmiertelnie groźnymi pomyłkami.

Kto trwa w Bogu, ten nie tylko doświadcza Jego miłości, ale też coraz lepiej rozumie sposób, w jaki Bóg kocha człowieka i w jaki powinniśmy kochać ludzi. Syn Boży przyjął naszą ludzką naturę po to, byśmy mogli dosłownie zobaczyć Jego miłość i byśmy wiedzieli, że jesteśmy kochani przez Boga nawet wtedy, gdy Go krzyżujemy. W Chrystusie poznajemy najważniejsze cechy Bożej miłości. Jest to miłość bezwarunkowa, nieodwołalna, czuła i ofiarna aż do oddania życia. Z drugiej strony jest to miłość mądra. Mądrość miłości polega na tym, że Jezus każdemu człowiekowi okazywał miłość w inny sposób, bo w sposób dostosowany do zachowania danej osoby. Ludzi szlachetnych wspierał, błądzących upominał, przed krzywdzicielami się bronił, a najbardziej ufał tym, którzy najbardziej kochają. Kto trwa w przyjaźni z Bogiem, ten uczy się kochać ofiarnie i mądrze jednocześnie.

Więź błogosławiona

Więź z Bogiem jest dla człowieka największym skarbem na tej ziemi. Bóg chroni nas przed samotnością i przed grzesznymi relacjami międzyludzkimi, które oddalają nas od miłości i radości. Warunkiem trwania w przyjaźni z Bogiem jest zachowywanie Jego przykazań, gdyż tylko wtedy jesteśmy w stanie naśladować Jego miłość. Kto trwa w Bogu, ten nikogo z ludzi nie szantażuje wycofaniem miłości. Ten potrafi kochać nawet tych, którzy nie kochają. Im silniejszą ma ktoś więź z Bogiem, tym większy stopień autonomii uzyskuje w relacjach międzyludzkich.

Dla przykładu, dziewczyna, dla której więź z Bogiem jest najważniejsza, marzy o małżeństwie i rodzinie. Tęskni za kandydatem na męża jeszcze bardziej niż jej koleżanki, a mimo to potrafi być krytyczna i cierpliwa. Stawia mężczyznom twarde wymagania. Wie, że lepiej być samotną niż w złym towarzystwie. Nie błaga o miłość tych, którzy nie chcą czy nie potrafią kochać. Nigdy i pod żadnym pozorem nie zwiąże się z mężczyzną w sposób, który osłabiłby jej więź z Bogiem. Bliskość Boga dosłownie ratuje nam życie w sytuacjach wielkiego bólu czy twardej próby, na przykład wtedy, gdy nagle umiera ktoś nam bliski lub gdy mąż czy żona zdradza i porzuca małżonka.

W skrajnych sytuacjach poszczególni ludzie zajmują diametralnie różne postawy, w zależności od tego, jaka jest ich więź z Bogiem. Jeśli ta więź przez lata była jedynie powierzchowna, to atakują Boga i są przekonani, że to On jest źródłem ich nieszczęścia. Jeśli w ogóle nie mają więzi z Bogiem, to czują się bezradni i ulegają rozpaczy. Stają w obliczu muru nie do przeskoczenia. Nie widzą już sensu życia. Człowiek, który kocha Boga nade wszystko, poradzi sobie w każdej sytuacji i w każdej sytuacji będzie błogosławieństwem dla swoich bliskich.
OGŁOSZENIA PARAFIALNE
 
NAJWAŻNIEJSZA WIĘŹ
BÓG W MIEŚCIE RUIN
BOSKIE SŁOWA
1. Świętujemy dziś XVIII Niedzielę Zwykłą.

2. W tym tygodniu
pierwszy piątek miesiąca. Zapraszam do wspólnej modlitwy w intencji całej naszej 
     Parafii.


3. Do sakramentu pokuty
zapraszam od poniedziałku do soboty, 30 minut przed rozpoczęciem Mszy św. 

4. W zakrystii można nabyć
Gościa Niedzielnego. W dzisiejszym numerze polecam artykuł o Anglii, w 
     którym to kraju mieszka i pracuje tysiące Polaków. 


5. Do sprzątania kościoła
zapraszam rodziny:
   
08.08.2015, od n-ru 68 - P. Jędrzejas do n-ru 76 - P. Sosulski
   
14.08.2015, od n-ru 77 - P. Wargocki do n-ru 84 - P. Gorzkowski
   
22.08.2015, od n-ru 85 - P. Pruchnicki do n-ru 92 - P. Grabowiecki
   
29.08.2015, od n-ru 93 - P. Jarmolonek do n-ru 100 - P. Żelesławski
   
05.09.2015, od n-ru 101 - P. Buchert do n-ru 104 - P. Wnęk, Jarzynka, Łuczków
   
12.09.2015, od n-ru 106 - P. Wizimirski do n-ru 114 - P. Wypychowski
   
Serdecznie dziękuję rodzinom: Kowalskim, Zając, Wróbel za posprzątanie kościoła.



ks. Marek Dziewiecki
Idziemy nr 23 (506)
Sylwia Blady
PANORAMA KOŚCIOŁA
OGŁOSZENIA PARAFIALNE
GALERIA ZDJĘĆ
PARAFIA STARY LAS 2011-2015  WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE