Kim jesteś, kim możesz być? Sprawdź poczucie własnej wartości!

Kim jesteś, kim możesz być?

Jaki wpływ ma poczucie wartości na Twoje życie? Czy lepiej działać niż być? Kim są ludzie z dobrze wykształconym poczuciem wartości? Dlaczego ważniejsza jest moja osobowość od nowego smartfona?

Dzisiaj ludzie wolą być bezpieczni niż wartościowi. To niebezpieczny handel. Pilnie potrzeba dzisiaj ludzi z dobrze wykształconym poczuciem wartości. To nie mają być ludzie przemądrzali (z wysoką samooceną). Tu mogą podnieść się głosy, po co dyskutować o potrzebie wzmacniania własnej wartości. To skupianie się na sobie, na miłości własnej. Nic bardziej mylnego. 

Niedawno przeżywaliśmy okres bożonarodzeniowy, czas przygotowań, spotkań rodzinnych. Czy olśniewający blask ozdób w domu, prezentów nie przysłonił nam tajemnicy tego, że Bóg stał się człowiekiem dla mnie, narodził się dla mnie! Co to dla mnie znaczy? On pragnie, abym stawał się podobny do Jego wolności, miłości, mądrości, pokory, odwagi. A jak z tym jest u mnie? Czy naprawdę wiem, kim jestem, po co żyję, jakie mam poczucie własnej wartości

Nie wystarczy się urodzić, potrzeba się odrodzić. Bycie człowiekiem jest darem, ale też zadaniem. Do czego zachęcają nas te słowa na progu Nowego Roku?  Warto zdać sobie sprawę, z tego, kim jesteśmy dzisiaj, czy mogę być lepszy dla siebie, dla innych? Przykład człowieczeństwa Jezusa, pełne życia i mocy może nam dodać wiele nadziei, abyśmy upodabniali się do Jego postaw. Do tego potrzeba naszego samopoznania, rozwoju osobowego, religijnego, aby wypełnić to piękne zadanie, jakim jest dar ze swojego życia. Aby być najlepszą wersją samych siebie. I tu rodzi się pytanie o moje poczucie własnej wartości. Jakie ono jest, jak je lepiej rozumieć?

Nie goń za tym, aby świat cię dowartościował. Już jesteś wartością!

Lęk przed możliwością bycia nie wartościowym jest najbardziej podstawowym u człowieka. Wmawia się nam, że jesteśmy czegoś warci, jeśli ładnie wyglądamy, jesteśmy inteligentni, dobrze wykształceni, mamy tysiące znajomych na facebooku itp. Nie bądźmy tablicą do zapisywania oczekiwań pod naszym adresem. Jesteśmy wartościowi. Na wartość nie trzeba zapracować, z nią się rodzimy. Wartość po prostu się ma. Nie trzeba się dowartościowywać, na swoją wartość pracować. Inną kwestią, naszym częstym problemem jest brak przeżywania (poczucia) własnej wartości. 

W wielu gabinetach terapeutycznych, sesjach coachingowych bazuje się na zdobywaniu poczucia własnej wartości przez działanie (sukcesy, ciągłe poświęcanie się itp.). Daje to szybszy efekt. Mało się mówi o potrzebie bycia, radości z przeżywania siebie, jako daru (wartości). Taki rozwój trwa dłużej i jest mało opłacalny.

Jak rozróżnić wartość człowieka od poczucia własnej wartości?

Wartość człowieka jest niezniszczalna. To, co Bóg stworzył, było bardzo dobre (Rdz 1,31). Natomiast poczucie wartości można zniszczyć, obniżyć, ale też można wzmocnić. Jest różnica  między stwierdzeniem: "Nie mam wartości, nic nie jestem wart" a "Nie czuję własnej wartości (mam niskie poczucie własnej wartości)". Refleksja nad tym, kim jestem, porusza kwestię poczucie własnej wartości.

Działać czy być? To są dwie strony tej samej rzeczywistości. Nie albo-albo. Istnieją dwa wymiary poczucia wartości: działanie i bycie. Owszem też przez swoje działanie zdobywam wartość. Nabywam wartość także poprzez swój wygląd, piękno ciała, uznanie, wykształcenie, podróże, przyjaźnie, małżeństwo. Jestem wartościowy także w tym, jak działam, jak wyglądam. Troska o swój wygląd jest obowiązkiem człowieka. Nie może być w człowieku radykalnego podziału: tu bycie, tam działanie. Człowiek jest jednością. Poczucie własnej wartości ma jednoczyć nasze bycie i działanie. Ludzie znający swoją wartość nie muszą uciekać w nadmierne działanie, wysiłek, osiągnięcia. W kreatywnej, mistycznej bezczynności też czują się wartościowi, kiedy np. leżą w szpitalu, nic nie robią lub przechodzą na emeryturę. Zachowują oni równowagę pomiędzy działaniem, a istnieniem, poczuciem, że są wartością. Gdy zachwiana jest ta równowaga i akcent postawiony jest na działanie zwykle kończy się to zniechęceniem, wypaleniem zawodowym.

Osoba to więź. Największą wartością człowieka są jego więzi. Osoba to więź. Ja jestem więzią i mogę istnieć tylko w więzi z drugim człowiekiem (osobą).Poprzez więzi rodzi się moja osobna wartość."Ja może powstać i istnieć tylko w miłującym je ty". Dlatego człowiek, który ma głęboką więź z Bogiem może najpełniej przeżywać swoją wartość, gdyż od Niego samego ją otrzymał.

Wpływ poczucia własnej wartości na jakość naszego życia?

Osoba u której występuje obniżenie lub brak poczucia własnej wartości: 

  1. Bywa zmęczona, osamotniona, niepewna.
  2. Chodzi pochylona, mówi cicho, trochę za szybko.
  3. Ma kłopoty z seksualnością. Im niższe poczucie własnej wartości, tym większe zainteresowanie seksualnością.
  4. Nie patrzy rozmówcy w oczy, czerwieni się, gdy słyszy krytykę, coś nie przyjemnego.
  5. Jest bierna i leniwa, boi się wyrażać własne zdanie.
  6. Nie umie powiedzieć "nie", chce być lubiana przez wszystkich, myśli, że nikt jej nie lubi.
  7. Zdobywa wartość siebie w przesadnym działaniu.
  8. Nadmiernie krytykuje, umniejsza wartość innych, aby siebie dowartościować.
  9. Jest perfekcjonistą, wszystko musi być doskonałe.
  10. Jest nadopiekuńcza.
  11. Unika Boga (świadomie lub nieświadomie). Lepiej Mu się nie pokazywać na oczy, przed Nim nic się nie ukryje.

Osoby z obniżonym poczuciem własnej wartości zdobywają uznanie przez: 

  1. Władzę nad innymi (mam pod sobą ludzi), dominują w relacjach.
  2. Lubią zaszczyty (podkreślając: jestem słynnym profesorem, dyrektorem, posłem, księdzem, siostrą zakonną).
  3. Gromadzą bogactwa (jestem bogaty, wiele podróżuję, mam dużo różnych cennych rzeczy, znajomych, więc jestem wartościowy).

 

Z biegiem czasu od takich (niskich) ludzi inni się odsuwają. To ich dramat. Nie czują, że są wartościowi. Doświadczyli oni powodów, gdzie obniżyło się ich poczucie wartości. Mogło to być poniżanie w rodzinie, brak pracy i inne. Nam wspierającym ich rozwój trzeba zrozumieć te osoby, przypominać o tym, że są wartością, pomagać im ją odbudowywać, a nie zaprzęgać w kierat tylko działania. Uwrażliwiać na potrzebę szacunku do samego siebie (uczyć asertywnych zachowań, przebaczania sobie). Według tego tak uniwersalnego dla dobrej terapii przykazania: Szanuj bliźniego swego, jak siebie samego" (akcent położony jest na jak).

Jak rozpoznać ludzi z dobrze wykształconym poczuciem wartości?

Odkrycie, zdobywanie szacunku, godności siebie (właśnie wartości) pozwala tym ludziom na to, że:

  1. łatwo podejmują decyzję, dzielą się chętnie z innymi tym, co wartościowe,
  2. uważają, że inni ich lubią (z małymi wyjątkami),Ten, co nie ma wrogów, nie ma tez przyjaciół,
  3. mają dobry kontakt ze swoimi uczuciami, pragnieniami,
  4. są bardziej zakorzenieni w byciu tu i teraz i mówią "dobrze mi tutaj w tym miejscu, tu mogę się zrealizować",
  5. potrafią wysłuchać krytyki i z innymi współpracować,
  6. umieją przyjąć dary, pochwały, prezenty, dziękować, przepraszać,
  7. nie muszą gorliwie, z wysiłkiem zdobywać wartości przez działanie,
  8. czują się wartościowi, gdy nie działają (ale są), gdy odpoczywają,
  9. nie są perfekcjonistami (doskonałe zachowanie), potrafią nieść swoje słabości, przezwyciężać je w swoim tempie.
  10. mają poczucie humoru, troszczą się o swój wygląd, zdrowie,
  11. w ramach troski o siebie proszą o dobrą psychoterapię, warsztaty rozwojowe,
  12. cieszą się ze swoich sukcesów (nawet małych: to, co wartościowe lubi małe formy tj. Bóg stał się maleńkim niemowlęciem).

 

Poprzez takie postawy/działania człowiek dojrzewa, doświadcza wartościowości, wpływa na swoje istnienie, bycie. Dojrzały człowiek cechuje się mądrością i pewnością siebie (potrafi być słusznie dumny). Emanuje swoją postawą na innych (w pracy, w rodzinie, w towarzystwie). Można powiedzieć wówczas, że wartość rodzi wartość.

Co jest ważniejsze: moja osobowość czy nowy smartfon?

Osoby z niskim poczuciem wartości powiedzą: Po co płacić za terapię, za jakieś warsztaty rozwojowe? Ile można za to kupić, np. nowy smartfon, dywan, samochód. Natomiast osoba, która decyduje się na terapię i płaci za nią, ma poczucie, że jest ważna. Jeżeli ktoś mnie posłucha i zapłacę, to jestem cenny. Takie podejście świadczy o poczuciu wartości. Wolę siedzieć na deskach, jeździć starym samochodem, ale pójdę na terapię. Jeden z mądrych księży terapeutów stwierdził, że Pan Bóg przez terapeutów błogosławi ludzkości. Wiele w tym prawdy. Prowadząc sesje rozwojowe, wspierając w trudnościach życiowych klientów naszej poradni doświadczam, że relacje z nami sprawiają w nich to, że odkrywają oni coraz bardziej siebie, to, że są wartościowi. Ich inwestycja w rozwój przekłada się na lepsze relacje ze sobą, z innymi ludźmi, na wyniki w pracy i satysfakcję z życia.

Rozwój osobowy szkołą dowartościowania człowieka

Każdy z nas prędzej, czy później odkrywa w sobie, w pewnych sytuacjach swoje niedowartościowanie. Czy można je uleczyć? Tak! Każda dobra terapia (obejmująca pełny rozwój człowieka: jego psychikę, ducha i ciało) dowartościowuje człowieka. Można powiedzieć, że jest ona dzisiaj najcenniejszą usługą, jaką człowiek może podarować drugiemu. Nie wystarczy więc tylko praca z psychologiem! Rozwój pomaga w znalezieniu sensu swojego życia, pozbycia się bezwartościowości i lęków. Jednak nie każda proponowana na rynku szkoła rozwoju proponuje taki rozwój. Akademia Rozwoju Człowieka od wielu lat wspiera osoby w tak pojmowanym rozwoju, prowadzącym do pełni życia. 

Halina Orłowska-Szpitalny 

Doradca, założycielka Akademii Rozwoju Człowieka i Domu Kultury Chrześcijańskiej. Od wielu lat prowadzi warsztaty rozwojowe i prywatną poradnię psychologiczno-duchową w Gdyni. Ukończyła Studium Psychologii i Psychoterapii oraz Poradnictwa w Warszawie. Autorka 9 książek o rozwoju człowieka. Ostatnio wydała audiobooka "Zrozumieć siebie".

www.drogakupelnizycia.pl |  e-mail: h.orlowska@olimp.edu.pl

Sposób na modlitwę

Z ks. Jackiem Stefańskim, kierownikiem duchowym z Wigier, rozmawia Ewelina Steczkowska

W słowach Listu św. Jakuba Apostoła czytamy: „Modlicie się, a nie otrzymujecie, bo się źle modlicie…”. Co oznacza „źle się modlić”?

Źle modli się ten, którego modlitwa jest motywowana niechęcią do kogoś, pychą, zarozumiałością, chciwością, chęcią zemsty lub inną postawą, która nie podoba się Panu Bogu. Poza tym modlitwa jest łaską, której Pan Bóg nikomu nie odmówi. Problem pojawia się wówczas, gdy nasza odpowiedź na tę łaskę nie jest zgodna z Bożym zamiarem. Dlatego też z dalszych słów św. Jakuba wynika, że źle modli się ten, komu brakuje pokory, bo pycha sprawia, że szukamy siebie lub swoich interesów zamiast woli Bożej. Boża łaska może zagościć tylko w sercu człowieka przyznającego się do własnych grzechów i wad. Z tej racji Katechizm przypomina nam, że „podstawą modlitwy jest pokora” (KKK, 2559). Źle modli się ten, kto nie walczy ze swoimi grzechami i wadami i nie troszczy się o stan łaski uświęcającej. Co prawda Pan Bóg może poruszyć serce modlącego się człowieka, który żyje w grzechu ciężkim, ale tylko jeżeli taka osoba pragnie wydostać się z tego stanu.

Co należy zrobić, aby w modlitwie nie zagubić się, nie praktykować modlitwy mechanicznej, pozbawionej zrozumienia, która jest pewnego rodzaju wyliczanką próśb?

„Wyliczanka próśb” niekoniecznie jest czymś złym, bo przecież sam Chrystus zachęca nas, abyśmy prosili, a będzie nam dane (por. Mt 7,7). Problem polega na tym, że ktoś ogranicza się w swojej modlitwie do próśb, zapominając o uwielbieniu, dziękczynieniu i przepraszaniu. Ponadto modlitwa mechaniczna, pozbawiona zrozumienia, niekoniecznie jest nieważna. Bywa, że ktoś nie potrafi się modlić inaczej, więc Pan Bóg posłuży się również i taką modlitwą.

Ciekawe w tym kontekście jest spostrzeżenie św. Augustyna, który mówi, że gdy modlimy się o coś, nie czynimy tego w celu powiadomienia Pana Boga o naszych potrzebach, lecz po to, aby On uzdolnił nasze serca do przyjęcia łaski, którą chce nas obdarzyć. Bądź co bądź, św. Paweł przypomina, że „gdy (…) nie umiemy się modlić tak, jak trzeba, Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami” (Rz 8,26). Oznacza to, że gdy poświęcamy Panu Bogu czas na modlitwie i gdy wyrażamy chęć współpracy z Jego łaską, to Duch Święty sprawia, że nasza modlitwa będzie się rozwijać i stanie się miła Bogu. Przykładem może być człowiek modlący się na różańcu, któremu trudno się skupić nad poszczególnymi tajemnicami. Jego modlitwa jest ważna i pożyteczna, aczkolwiek może być pożyteczniejsza, gdy poprosi Ducha Świętego o uzupełnienie braków wynikających z własnej, ludzkiej słabości.

Znamienne, że to właśnie modlitwa różańcowa może się stać szkołą modlitwy, w której wzrastamy w wierze i w ufności względem Pana Boga, nie wiedząc nawet, jak to się dzieje. Jest to ważny dowód, że efekt modlitwy jest przede wszystkim owocem działania Ducha Świętego w nas, zwłaszcza za przyczyną Matki Najświętszej, która jest Oblubienicą Ducha Świętego. W związku z tym w modlitwie prawdziwie chrześcijańskiej i katolickiej nie może zabraknąć wymiaru maryjnego. Matka Jezusa jest pośredniczką łask wszelkich. Taką uczynił ją Chrystus, gdy ustanowił ją Matką nas wszystkich. To ona prowadzi nasze modlitwy i nas samych do swojego Syna.

Często jest tak: modlimy się gorąco o daną łaskę, ale nie zostajemy wysłuchani. Co to oznacza?

Pan Jezus zawsze nas wysłuchuje, natomiast Jego odpowiedź na naszą modlitwę może być jedną z trzech: „tak”, „nie” lub „jeszcze nie”. Wyobraźmy sobie, że ktoś modli się o uzdrowienie z ciężkiej choroby i nie zostaje uzdrowiony. Dlaczego? Może Pan Bóg wie, że uzdrowienie tej osoby sprawi, iż zacznie żyć w grzechu, a może nawet nie zostanie zbawiona. Najgorszą tragedią nie jest brak pozytywnej odpowiedzi na naszą modlitwę, lecz to, że nie dostaniemy się do nieba – bo życie ziemskie się skończy, ale co będzie z naszą wiecznością? Nigdy nie wiemy, czy pozytywna odpowiedź na jakąś modlitwę nie miałaby niedobrych konsekwencji, których nie jesteśmy w stanie przewidzieć.

Bądźmy pewni, że Pan Bóg nikomu z nas nie zaszkodzi. Gdy Jego odpowiedź na naszą modlitwę będzie „nie”, to jednocześnie da nam inną łaskę, która okaże się jeszcze bardziej pożyteczna.

Dobra modlitwa to jaka?

Dobra modlitwa szuka woli Bożej w każdej sytuacji. Jej wyrazem biblijnym są słowa Niepokalanej Dziewicy: „Niech mi się stanie według słowa Twego” (Łk 1,38). Praktyczną konsekwencją tych słów jest stwierdzenie św. Teresy, które przytacza Katechizm: „Modlitwa jest dla mnie wzniesieniem serca, prostym spojrzeniem ku Niebu, okrzykiem wdzięczności i miłości zarówno w cierpieniu, jak i radości” (KKK 2558). Ponadto czytamy w Liście do Hebrajczyków, że „bez wiary nie można podobać się Bogu” (Heb 11,6). Oznacza to, że im większa wiara, tym lepsza modlitwa. Dlatego też trzeba każdego dnia – za przykładem Apostołów – modlić się o silną wiarę (por. Łk 17,5). Do wiary dochodzi nadzieja i miłość, bo bez nadziei nie mielibyśmy ufności, że niebo jest osiągalne. Natomiast bez miłości do Boga i bliźniego nasze modlitwy i czyny nie byłyby motywowane chęcią upodobnienia się do Chrystusa. Święty Ambroży mówi, że prosząc o łaskę powinniśmy umieć być hojnymi dla innych. Tego zaś trzeba się uczyć od dzieciństwa i dlatego też rodzice mają być pierwszymi nauczycielami modlitwy przez własny przykład w tej dziedzinie.

Oprócz tego, w celu pogłębienia modlitwy należy częściej przebywać na cichej adoracji Najświętszego Sakramentu. Niestety, dzisiaj możemy się spotkać ze zjawiskiem tzw. „spotkań uwielbienia”, bazujących na błędnym przekonaniu, że na adoracji trzeba gadać, śpiewać i nawet tańczyć. Podobnie jest przed Mszami Świętymi poprzedzonymi tzw. „zawiązaniem wspólnoty”, podczas którego jest hałas muzyczny zamiast milczenia i skupienia. Jest to żałosny regres w stronę pogaństwa (por. Mt 6,7-8). Dzisiaj potrzeba nam – jak to podkreśla kard. Robert Sarah – ponownego odkrycia mocy Boga w modlitewnej ciszy i milczeniu.

Co oznacza stwierdzenie, że całe nasze życie powinno być modlitwą?

Czytamy w Katechizmie, że „modlitwa powinna ożywiać nas w każdej chwili” (KKK, 2697). Oznacza to, że wszystko, co czynimy, powinno być darem złożonym Bogu. Tym bardziej powinniśmy szukać czasu na modlitwę osobistą, bo nasze życie może się stać modlitwą tylko wtedy, gdy poświęcamy czas na modlitwę słowną oraz myślną.

Na ile może być skuteczna modlitwa przez wstawiennictwo świętych? Co robić, by nie traktować świętych jak złotej rybki spełniającej życzenia?

Z woli Chrystusa, modlitwa przez wstawiennictwo świętych jest bardzo skuteczna. Tak jak za życia zwracamy się do innych z prośbą – np. o modlitwę (por. 1 Tm 2,1), tak też ci, którzy za życia byli bardzo blisko Boga z racji swojej świętości, nadal będą nam pomagać w przedstawianiu naszych próśb przed Bogiem. Chrystus w słowach o Łazarzu i bogaczu ukazuje nam człowieka zwracającego się z konkretną prośbą, co ciekawe – nie do Boga, lecz do zmarłego wiele wieków wcześniej Abrahama (por. Łk 16,19-31). Abraham co prawda nie odpowiada pozytywnie na prośbę do niego skierowaną, ale tylko dlatego, że zna wolę Bożą. Skoro święci nie czynią niczego wbrew Bożej woli, nigdy nie staną się złotą rybką.

Poza tym ci, którzy zarzucają nam, że modlitwa do świętych jest zlekceważeniem Pana Jezusa, powinni konsekwentnie zakazać swoim dzieciom zwracania się do rodziców z jakąkolwiek prośbą, bo przecież jedynym pośrednikiem ludzi jest Pan Jezus, a nie mama lub tata. Jak widzimy, taki sposób myślenia prowadzi do absurdu! Bóg w czwartym przykazaniu mówi: Czcij ojca swego i matkę swoją. Oddanie czci ojcu lub matce nie jest zlekceważeniem Pana Boga. Na tej samej zasadzie oddajemy cześć świętym – nie dlatego, że są zastępują Pana Boga, lecz dlatego, że to Bóg ich nam daje, aby nam pomóc. Wieszając obrazy świętych w kościele lub w domu, nie okazujemy braku szacunku dla Pana Boga – wręcz przeciwnie, oddajemy Mu chwałę za to, że daje nam tak wspaniałych świadków wiary, którzy są bliżej Pana Boga niż my. Dobrze więc przywoływać żywoty świętych i modlić się do nich, aby kiedyś znaleźć się z nimi w niebie (por. Ap 8,2-5).

Jeszcze do niedawna pracował Ksiądz w Kaliszu, teraz jest rekolekcjonistą i kierownikiem duchowym w pokamedulskim Centrum Areopagu Nowej Ewangelizacji na Wigrach. Dokąd nas Ksiądz zaprasza i po co?

W Polsce możemy dziękować Panu Bogu za to, że wiele osób pragnie umocnić się duchowo za przyczyną rekolekcji przeżywanych w różnych ośrodkach rekolekcyjnych. Z tej racji mamy w naszej ojczyźnie liczne domy rekolekcyjne, gdzie pogłębienie przyjaźni z Panem Bogiem może nastąpić w skupieniu i modlitwie. Pokamedulskie Centrum Areopagu Nowej Ewangelizacji na Wigrach wpisuje się w tę rzeczywistość. Specyfika tego ośrodka tkwi w tym, że został wybrany przez św. Jana Pawła II jako miejsce wypoczynku i modlitwy w czasie pobytu na Suwalszczyźnie w czerwcu 1999 r. Dlatego też rekolekcje w pokamedulskim klasztorze odbywają się nie tylko wśród przepięknej przyrody Wigierskiego Parku Narodowego, ale w oparciu o nauczanie i świadectwo wielkiego papieża Polaka, który postawił wszystko na Maryję. Ten wątek, jako niezastąpiony wymiar nowej ewangelizacji, mocno tutaj wybrzmiewa. Wobec tego serdecznie zapraszam i zachęcam wszystkich czytelników do zapoznania się z naszymi propozycjami rekolekcyjnymi na Wigrach! Informacje na http://wigry.pro

Rozmawiała Ewelina Steczkowska
Idziemy nr 45/2016

Głęboki sens

Ogłoszenia parafialne

NIEDZIELA – 15.01.2017 – II ZWYKŁA

08:00    Za ++ rodziców Wandę i Józefa Burda

10:30     Dziękczynno błagalna o potrzebne łaski dla Bartłomieja Wypychowskiego z okazji 18. rocznicy urodzin

PONIEDZIAŁEK – 16.01.2017 – Dzień powszedni

17:00    Za ++ rodziców Władysława i Stanisławę Klag w rocznicę śmierci

WTOREK – 17.01.2017 – Św. Antoniego, opata

17:00    Za + ojca Michała Batog, + mamę Karolinę, ++ braci Józefa i Zdzisława

ŚRODA – 18.01.2017 – Dzień powszedni

17:00    Za + Stefanię Wiercińską w 1. rocznicę śmierci oraz ++ z rodziny Wierciński

CZWARTEK – 19.01.2017 – Św. Józefa Sebsatiana Pelczara, biskupa

17:00     Msza św. Szkolna: Za ++ rodziców Emilię i Alfonsa Meller

PIĄTEK – 20.01.2017 – Dzień powszedni

17:00    Msza św. Młodzieżowa: Za ++ Aleksandra Kania i Piotra Jankowicz. Po Mszy św. spotkanie z kandydatami przygotowującymi się do sakramentu bierzmowania

SOBOTA – 21.01.2017 – Św. Agnieszki, dziewicy i męczennicy

08:00    Dziękczynno błagalna o potrzebne łaski dla Gracjana Walickiego z okazji 18. rocznicy urodzin

NIEDZIELA – 22.01.2017 – III ZWYKŁA

08:00    Dziękczynno błagalna o potrzebne łaski w rodzinie Tomasza Blicharskiego

10:30    Dziękczynno błagalna o potrzebne łaski dla solenizantek Pauli Sitnik i Moniki Laskowskiej z okazji 17 r. urodzin

 

  1. Świętujemy dziś II Niedzielę Zwykłą.
  2. Do sakramentu pokuty zapraszam od poniedziałku do soboty, 30 minut przed rozpoczęciem Mszy św.
  3. Za tydzień, na Mszy św. o godz. 10:30 gościć będziemy chór dziecięcy, prowadzony przez P. Karolinę Tomaszewską z Głuchołaz. Do chóru zapisują się dzieci, które otrzymały od Pana Boga niezwykły talent, którym przy okazji dzielą się nim, a swój entuzjazm wykorzystują „Ad majorem Dei gloriam” – Na większą chwałę Bogu. Przyjmijcie zaproszenie z radością, ponieważ nie ma piękniejszego kazania nad dzieci, które głoszą je śpiewem.
  4. W zakrystii można nabyć Gościa Niedzielnego. Polecam przeczytać artykuł, czy Boga należy się bać? Jeżeli nie, to co znaczą słowa, że bojaźń Boża jest początkiem mądrości?
  5. PRZYPOMNIENIE: W okresie zimowym główne drzwi wejściowe w naszej świątyni będą otwierane jedynie w niedziele, uroczystości i święta. W tygodniu wejdziemy do kościoła drzwiami obok zakrystii.
  6. Do sprzątania kościoła zapraszam rodziny: od n-ru 134 – P. Wala do n-ru 138a – P. Kois. Dziękuję za posprzątanie świątyni.